O pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych...

• piątek, 30 stycznia 2015 21 komentarzy:
Ostatnio zastanawiałam się co by tu ciekawego napisać. I wpadłam na pomysł napisania o włosach suchych i zniszczonych :) Wiele dziewczyn ma takie włosy i zastanawiają się, czy one są suche, czy może zniszczone. Niestety bardzo często nie możemy się zdecydować i wybieramy złą pielęgnację, która nie pomaga nam się uporać z problemem. Osobiście sama mam suche włosy na końcach, które bardzo ciężko nawilżyć. Mają też nieco wyższą porowatość niż te znajdujące się wyżej.

wizaz.pl

Jakie są włosy suche?
Włosy suche są niemiłe i często szorstkie w dotyku.  Bardzo często włosy normalne stają się suche przez nieodpowiednią pielęgnację, np. gdy używamy zbyt mocnych szamponów i wogóle ich nie odżywiamy. Zdarza się, że z takimi włosami już się rodzimy. Najczęściej włosy suche posiadają kręconowłose, ale ja mimo, że mam praktycznie proste również mam suche końce. Są bardzo suche, łamliwe, często się rozdwajają. Nie posiadają lub mają bardzo mało otoczki tłuszczowej wokół włosów. Mają rozchylone łuski włosowe, przez co mogą się puszyć i elektryzować.

Jak pomóc suchym włosom?
Aby pomóc takim wymagającym włosom trzeba traktować je bardzo delikatnie i łagodnie. W naszej pielęgnacji powinno znaleźć się miejsce na delikatne szampony dla dzieci (polecam Babydream). Aby je odżywić musimy często nakładać na nie maski nawilżające i natłuszczające oraz olejować na kilka godzin. Takie włosy bardzo lubią humektanty, m.in. glicerynę, aloes i miód. Warto kupić w aptece glicerynę i olejować nią włosy. Nie róbcie tego jednak w deszczowe i bardzo zimne dni, ponieważ włosy się napuszą. Włosy suche bardzo lubią metodę OMO i OOMO (więcej tutaj). Dla takich włosów odpowiednie będą oleje dla włosów wysoko- i średnioporowatych, np. olej rzepakowy, słonecznikowy, lniany, ze słodkich migdałów, z pestek śliwki i winogron, z wiesiołka oraz oliwa z oliwek. Warto zabezpieczać je jedwabiem i silikonowym serum, by ochronić je przed łamaniem i rozdwajaniem. Musimy uważać na zioła w odżywkach oraz płukankach, ponieważ niektóre bardzo je wysuszają. Jednak warto spróbować glutka z siemienia lnianego, który ładnie nawilża i pielęgnuje włosy.

www.jakkupowac.pl

Jakie są włosy zniszczone?
Włosy zniszczone zawsze są suche, natomiast suche nie zawsze zniszczone. Warto zapamiętać tę różnicę ;) Są zazwyczaj bardziej matowe i sztywniejsze niż suche. Zniszczenia są spowodowane farbowaniem, rozjaśnianiem, prostowaniem, suszeniem, kręceniem lokówką itp. Więc większość rad, które dotyczą włosów suchych sprawdzą się u włosów zniszczonych. 

Jak pomóc zniszczonym włosom?
Włosy te bardzo lubią i potrzebują protein. Warto spróbować laminowania włosów żelatyną (ale nie zbyt często) i używać masek z proteinami, które dodatkowo można wzbogacić olejami. Możemy dodawać do zwykłych masek hydrolizowaną keratynę, czy jedwab). Włosy suche nie przepadają za proteinami, natomiast zniszczone już tak. Można również pomyśleć nad keratynowym prostowaniem. Będzie ono bardzo pomocne przy bardzo zniszczonych włosach. W przypadku takich włosów bardzo ważne jest regularne podcinanie. O ile włosy suche można "naprawić" i zregenerować, tak w przypadku zniszczonych nie naprawimy większości szkód, które zawdzięczamy np. ciągłemu prostowaniu itd. Można je tymczasowo zregenerować i zabezpieczyć, ale nie będzie to trwały efekt. W przypadku obu typów włosów musimy unikać wysuszających detergentów i alkoholi (SLS, SLES, alcohol denat i isopropyl alcohol). Podobnie jak włosy suche, zniszczone lubią olejowanie i zabezpieczanie ich silikonowym serum.

PS. Pamiętajcie, że może być również tak, że na początku prostowania włosów nie są one od razu zniszczone. Najpierw zaczynają być suche, dopiero później się niszczą pod wpływem wysokiej temperatury. Tak samo w przypadku suchych włosów: mogą być zdrowe, mimo że się puszą.

PS2. Mam nadzieję, że podoba Wam się nowe logo bloga. Co sądzicie? Lepsze od poprzedniego? Ale tak szczerze ;)

tyśka

Recenzja: Maska keratynowa z proteinami Kallos Keratin

• środa, 28 stycznia 2015 47 komentarzy:
Witajcie kochani! Dzisiejszy wpis będzie recenzją i moimi wrażeniami po prawie 2 miesiącach stosowania 

maski Kallos Keratin

Nie skończyłam jej i nie wiem kiedy to nastąpi, ponieważ kupiłam litrowe opakowanie :D

Dlaczego ją kupiłam?
 Dużo się naczytałam, naprawdę dużo, zanim znalazła się na mojej liście zakupów. Każdy ją polecał, ponieważ ma bardzo dobry skład. Wszystkie ważne składniki, w tym proteiny znajdują się przed zapachem. Występują w niej silikony, które mają za zadanie ochronić włos przed utratą wody i zabezpieczyć przed uszkodzeniami. Zastanawiałam się nad kupnem Kallos Banana, ale nie miała ona tylu pozytywnych opinii, co to, a w dodatku dobroczynne substancje znajdowały się po zapachu, czyli w minimalnej ilości. W dodatku była tania: około 10 zł za litrowe opakowanie, to naprawdę niewiele! Poza tym kończyła mi się maska z Biovaxu i trzeba było zaopatrzyć się w coś nowego :)

Skład maski

Zapach i wydajność
Użyłam ją 2 dni po zakupie. Pierwsze co mnie zdziwiło to zapach. Był taki, jakiś inny, coś w rodzaju męskich perfum. Bardzo ładny zapach, ale dość specyficzny, ale już zdążyłam się do niego przyzwyczaić ;) Maska jest bardzo wydajna przez swoją lejącą, ale nie rzadką konsystencję. Naprawdę nie mam pojęcia kiedy ją skończę, niewiele mi jej ubyło. Zajmie mi to chyba kilka miesięcy. 

Konsystencja jest idealna, nie za rzadka, nie za gęsta, dzięki czemu produkt jest wydajny i łatwo się go aplikuje na włosy. Obecnie maski mam trochę mniej, zdjęcie robione było po 2 tyg. stosowania.

A co z działaniem? 
Pod tym względem jest po prostu świetna! Pięknie wygładza i nawilża włosy. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Jednak bardzo mile mnie zaskoczyła, po około 2 tygodniach stosowania, zauważyłam znaczną poprawę w wyglądzie moich włosów. Stały się bardziej odżywione, nie były już tak suche, co przed jej stosowaniem. Ponadto zauważyłam, że włosy są minimalnie grubsze przy jej stosowaniu. Ale to tylko przez proteiny, które wnikają we włosy. To one powodują efekt "pogrubienia". Kolejnym plusem, za który kocham tę maskę jest to, że chroni włosy. Dzięki niej końcówki mniej mi się rozdwajają (głównie dzięki silikonom). Stosowana przed lub po umyciu ułatwia rozczesywanie włosów :) Nie obciąża, jeśli nie nałożymy jej zbyt dużo.


Jak często używać?
Najbezpieczniej używać ją raz w tygodniu, żeby uniknąć przeproteinowania. Jednak każde włosy są inne, np. moje nie zareagowały źle (nawet bardzo dobrze) na używanie jej 2 razy w tygodniu :) Nie przesadzajmy jednak. Stosowanie jej częściej niż 2 razy w tygodniu będzie już przesadą.


Podsumowanie
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z działania maski. Robi to, co ma robić, czyli nawilżać, zabezpieczać i odżywiać. To produkt, który z czystym sercem mogę polecić osobom z suchymi, zniszczonymi włosami. Na pewno odbuduje zniszczenia i poprawi ich kondycję. Będzie idealnym zabezpieczeniem dla delikatnych włosów.


A Wy co sądzicie o tej masce i innych z Kallosa? Jak się sprawują?

tyśka

Niedziela dla włosów (11): Tuningowanie masek do włosów

• niedziela, 25 stycznia 2015 26 komentarzy:
Niedzielę tak naprawdę wykonałam wczoraj po południu, ponieważ miałam czas :) Postanowiłam nie wymyślać nic nowego, a jedynie zmieszać moje 2 maski, które obecnie testuję: Kallosa Keratin i Alterrę Granat i Aloes :) Ale najpierw naolejowałam skalp olejkiem kokosowym, ostatnio intensywnie go używam właśnie na skórę głowy.


Wracając do masek: do miseczki wrzuciłam 2 łyżki  Kallosa i łyżkę Alterry. Następnie dodałam pół łyżeczki oleju kokosowego oraz łyżkę mąki ziemniaczanej. Całość starannie wymieszałam, powstała gęsta konsystencja, którą  następnie nałożyłam na mokre włosy na około 2 godziny. Włosy dokładnie umyłam szamponem Babydream. W końcówki wtarłam odrobinę olejku kokosowego i balsam do opalania z Kolastyny, ponieważ powoli kończy się jego data przydatności do użycia, a poza tym skład ma nawet okej :) Włosy nieco zakręciły się po wyschnięciu. Nie mówiąc o tym jakie śliczne fale miałam, gdy wyszłam później na dwór i padał śnieg :) Mąka ziemniaczana zazwyczaj działała na mnie wygładzająco, a tu takie zaskoczenie! Ale pozytywne, oczywiście :) Niestety nie mam zdjęć z wczoraj, jedynie z dzisiaj...


Widać powywijane końce, które wczoraj były ładnymi falami

I jak Wam się podoba efekt? Bo mi bardzo :) Włosy są mięciutkie i ładnie się układają :) A Wy co zafundowałyście dzisiaj swoim włosom?

tyśka

Czy składy produktów to czarna magia?

• piątek, 23 stycznia 2015 15 komentarzy:
Kiedyś wydawało mi się, że czytanie składów kosmetyków i innych produktów jest zbyt trudne, więc stwierdziła, że nie warto się tego uczyć. Byłam w wielkim błędzie. Często kierowałam się głównie tym co obiecywał producent i recenzjami na KWC. O ile ten drugi pomysł był bardzo dobry, a opinie sprawdzony, o tyle drugi zupełnie głupi. Składy zaczęłam czytać, a raczej próbować to robić, gdy powoli stawałam się włosomaniaczką. Zależało mi wtedy na dobrych kosmetykach, bez zbędnych substancji, które wcale nie pomagają włosom, a mogą nadal je niszczyć. 


Przez długi czas używałam jedwabiu do włosów Biosilk i to był mój wielki błąd. Uważałam, że jedwab to coś cudownego dla moich kudełków, więc jak może im zrobić krzywdę? No jak? A właśnie, że może, ponieważ zawiera alkohol wysuszający  włosy. Nadal nie rozumiem, jak producent mógł to tam "wpakować"... Powoli uczyłam się, jednak nie było to łatwe. Starałam się jak mogłam i wspierałam analizą składów w internecie, głównie na wizażu :) Powoli dochodziłam do wprawy, a teraz radzę sobie już prawie bardzo dobrze. Oczywiście nie znam wszystkich składników na pamięć, ale ostatnio będąc na zakupach z koleżanką, która pytała mnie składy różnych produktów, widziałam zdziwienie ludzi, którzy słyszeli jak tłumaczyłam jej, co po kolei znajduje się w danym kosmetyku :) W takim razie jak sobie z tym radzę? Poznajcie kilka zasad, którymi kieruję się przed zakupem.

1. Pamiętaj, że ważna jest kolejność składników
Niby taka oczywista rzecz, ale dlaczego na opakowaniu producent chwali się, że serum zawiera olejek arganowy, a on znajduje się w śladowej ilości tuż po zapachu? Totalnie bez sensu. Kochani, kolejność składników jest bardzo ważna. Im dalej na liście znajduje się składnik, tym mniej go w produkcie. 

lula.pl

2. Najważniejsze słowa do zapamietania
Początki czytania składów były dość trudne, ale zapamiętanie kilku ważnych i wcale nie trudnych słów bardzo mi pomogło:
- oil - czyli olej,
- extract - ekstrakt z jakiejś rośliny,
- protein - proteiny,
- butter - masło,
- końcówki -cone i -silaxone - czyli silikony,
- alcohol - alkohol (tylko "isopropyl alcohol" i alcohol denat" są szkodliwe i wysuszające, inne to te tłuszczowe, które nawilżają).

3. Emolienty
Emolienty są dla włosów bardzo dobre. Nie tylko nabłyszczają, ale tworzą naturalny film, który chroni włosy przed uszkodzeniami i nadmiernym odparowywaniem z nich wody. Są to przede wszystkim oleje, a także masła, lanolina oraz parafina. Bardzo przydatne jest zapamiętanie kilku łatwych nazw, które wiele nam ułatwią. Warto zapamiętać, że w dobrych produktach powinny być oleje roślinne (oil) oraz masła (butter). Oleje roślinne możemy podzielić na 2 grupy: oleje z pestek jakiejś rośliny i z jej nasion. Te z pestek w nazwie będą mieć "kernel oil", a te z nasion "seed oil". Wyjątkiem jest "mineral oil" - to parafina, która jak wiadomo nie jest olejem roślinnym, a pochodną ropy naftowej.

kacikzdrowia.pl

4. Silikony
Silikony najłatwiej rozpoznać po końcówkach -cone i -siloxane. Dla początkujących będzie to najłatwiejsze do zapamiętania. Poniżej przedstawiam Wam wykaz silikonów lotnych, zmywalnych wodą, delikatnym oraz mocnym szamponem :) Taka lista z pewnością przyda się na zakupy.

magia-siostr.blogspot.com

Silikony lotne:
- cyclometicone, 
- cyclopentasiloxane,
- cyclotetrasiloxane,
- cyclohexasiloxane,
- octamethyl cyclotetrasiloxane.

Silikony zmywalne wodą:
- Dimethicone Copolyol,

- Lauryl Methicone Copolyol,

- Hydrolyzed Wheat Protein Hydroxypropyl Polysiloxane,
- silikony z PEG na początku (im wyższa liczba tym większa rozpuszczalność w wodzie, poniżej 4 nie rozpuszczają się).

Silikony zmywalne łagodnym szamponem:
- Amodimethicone, 
- Dimethicone
- Dimethiconol,
- Beheonoxy Dimethicone, 
- Phenyl Trimethicone.

Silikony zmywalne mocniejszym szamponem:
- Simethicone,
- Trimethicone,
- Trimethylsilylamodimethicone,
- Trimethylsiloxysilicates,
- Dimethicone,
- Dimethiconol.

5. Detergenty
W szamponach znajduje się wiele substancji, dzięki którym możemy dokładnie oczyścić naszą skórę głowy i włosy. W szamponach znajdują się różne produkty, a zależy to głównie od tego, czy szampon ma być przeznaczony dla dzieci, dorosłych oraz alergików. 

www.esbtrib.com

Detergenty znajdujące się w łagodnych szamponach:
- Alkylamidopropyl Betaine,
- Cocamidopryl Betaine,
- Lauramidopropyl Betaine,
- Babassumidopropyl Betaine,
- Cocoamphoacetate,
- Cocoa Betaine,
- Cocoa Glucoside,
- Cocamidopropyl Hydroxysultaine,
- Decyl Glucoside,
- Disodium Cocoamphodiacetate,
- Disodium Cocoamphodipropionate,
- Lauryl glucoside,
- Sodium Cocoamphotacetate,
- Sodium Cocoyl Glutamate,
- Sodium Stearoyl Glutamate,
- Sodium Lauroyl Methyl Isethionate,
- Sodium Lauryl Glucose Carboxylate.

Detergenty, które znajdziemy w mocniejszych szamponach:
- Sodium Lauryl Sulfate (SLS) - tani detergent, który dobrze się pieni, ale może powodować podrażnienia i wysuszenia skóry,
- Sodium Laureth Sulfate - łagodniejszy od SLS,
- Amonium Lauryl Sulfate (ALS) - również łagodniejszy od SLS,
- Amonium Laureth Sulfate (ALES),
- Sodium Coco-Sulfate,
- Sodium Myreth Sulfate,
- Disodium Laureth Sulfosuccinate.

Oczywiście to tylko część wszystkich detergentów, które mogą wystąpić głównie w szamponach i kosmetykach. Poniżej zamieszczam strony internetowe, z których bardzo często korzystałam i nadal korzystam w celu analizowania składów kosmetyków:


Mam nadzieję, że post Wam się spodobał. Jeśli chcecie więcej tego typu piszcie śmiało :)

tyśka

Moje włosowe plany na rok 2015

• wtorek, 20 stycznia 2015 23 komentarze:
Długo myślałam nad stworzeniem takiego posta, nie byłam pewna, czy warto go napisać i czy Wam się spodoba. Jednak czytając inne blogi zauważyłam, że wiele włosomaniaczek i innych kobiet dodaje takie posty i mi bardzo się one podobają :) Chciałabym napisać również moje włosowe plany na rok 2015 :) Ciekawa jestem ile z nich uda mi się dotrzymać...

1. Zapuścić włosy do wcięcia w talii
Moim marzeniem jest mieć przynajmniej taką długość :) Im dłuższe tym lepsze, jednak nie wyobrażam sobie mieć włosów do kolan... co to, to nie! Mam nadzieję, że jednak mi się to uda :) Mam zamiar przetestować kilka sumplementów, wcierek i może coś z rosyjskich kosmetyków. 

malinoovelove.pinger.pl

2. Zagęścić włosy
Zależy mi na dwóch rzeczach: pojawieniu się ogromnej ilości "baby hair" oraz na długości. Z tą drugą rzeczą nie wiem, czy uporam się jeszcze w tym roku, ponieważ chodzi mi o podcięcie kilku centymetrów. Włosy wyglądają wtedy na gęściejsze i nie ma tylu prześwitów. Mam nadzieję, że uda mi się tego dokonać, jednak to zależy też od przyrostu moich włosów.

kobieta.onet.pl

3. Przetestować więcej kosmetyków i olejów
Powód jest prosty: chcę znaleźć więcej ulubieńców włosowych. Kilku już mam, ale nie jest ich zbyt dużo. To postanowienie nie będzie łatwe, ponieważ jeśli coś chcę kupić długo się nad tym zastanawiam. Zobaczymy, jak mi pójdzie w tym roku :)

mystraighthair.blogspot.com

4. Ściąć zniszczone i rozdwojone końce
Obecnie moje włosy są trochę zniszczone na końcach i rozdwojone. Trzeba ściąć te końcówki, jednak dla mnie każdy centymetr jest bardzo ważny. Zrozumie to każdy, komu włosy rosną bardzo wolno, są delikatne i łatwo się niszczą. Jednak obecnie rozdwojenia nie przemieszczają się w górę, są pamiątką sprzed kilku miesięcy, kiedy moje włosy szalały i mimo dobrej pielęgnacji nie dało się z nimi nic zrobić. Do ścięcia nadaje się około 5 cm.

kobieta.onet.pl

5. Częściej olejować i zmniejszyć porowatość
Nic tak nie odżywia i nie poprawia wygląda włosów jak olejowanie. Każdy wie, że maski i odżywki drogeryjne nie zawsze nam pomagają, za to regularne nakładanie oleju na skalp i włosy bardzo pomaga :) Staram się robić to jak najczęściej, ale i tak czasami robię sobie od tego wolne, co jest dużym błędem. Moim postanowiniem jest olejowanie przed każdym myciem, na co najmniej 2-3 godziny. Chcę kiedyś mieć włosy niskoporowate, czy to się uda - nie wiem, ale nadzieję zawsze warto mieć :)

m.dziennik.pl

6. Zmniejszyć przetłuszczanie
Już wiem, że z tym nie będzie wcale tak łatwo, niestety. Pisałam Wam, że Babydream i Radical przedłużają u mnie świeżość włosów. Babydream nie robi już tego, a szkoda. Za to Radical jak najbardziej, ale częste stosowanie takiego mocnego szamponu to nie dla mnie. Mam zamiar przetestować kilka płukanek, które może coś pomogą :)

urodaizdrowie.pl

7. Kupić kosmetyki i przedmioty z mojej włosowej "chciejlisty"
Otóż mam taką listę :) Nie dodawałam jej na bloga, ale póki co  z tych najważniejszych marzy mi się Tangle Teezer, oleje których jeszcze nie przetestowałam oraz rosyjskie kosmetyki. 

lawendowaszafa24.pl

8. Wypróbować hennę Khadi
Nie mówiłam Wam, ale już od jakiegoś czasu marzy mi się wypróbowanie henny Khadi Cassia/Senna. Nie chcę uzyskać złotych refleksów na moich włosach, ale zależy mi na ich pogrubieniu i ogólnie lepszej kondycji. Henna ma takie właściwości, mimo że na początku powoduje przesusz na końcach. Z tym można sobie jednak poradzić maskami :)

triny.pl

To by było na tyle. Mam zatem do zrealizowania 8 włosowych planów i oby wszystkie zostały zrealizowane tak jak chcę :) Życzcie mi szczęścia! Ciekawa jestem jakie Wy macie plany?
tyśka

Niedziela dla włosów (10): Olejowanie i Nivea Long Repair

• niedziela, 18 stycznia 2015 27 komentarzy:
Dziś wpadam do Was z bardzo krótką niedzielą. Wyjątkowo nie miałam czasu, by zrobić kilka zabiegów na włosach... Jednak wynagrodziłam im to już wcześniej i zupełnie nieświadomie :) Przez cały tydzień olejowałam włosy przed każdym myciem (czyli co 2 dni) i również skalp olejkiem kokosowym. Stosowałam maski i odżywki, trzymałam je dość długo. Także musicie mi wybaczyć, że dzisiaj będzie nieco skromniej, ale niestety zabrakło czasu na kombinowanie :(



Zaczęłam od dokładnego naolejowania skalpu i całych włosów olejkiem kokosowym, ostatnio tylko go stosuję. Chcę zobaczyć, jak u mnie się sprawdza i czy przyspieszy porost włosów (podobno ma takie właściwości). Po kilku godzinach postanowiłam wykonać peeling kawowy. Przyszedł w końcu czas, by znów oczyścić skalp ;)

Jak wykonać peeling kawowy?
Potrzebujemy tylko:
- 2 lub 3 łyżek kawy,
- łyżki szamponu oczyszczającego, ja użyłam Radical.

Mieszamy dokładnie składniki i nakładamy na zmoczony skalp. Wykonujemy delikatny i dokładny masaż skóry głowy, a następnie spłukujemy dokładnie, żeby usunąć wszystkie ziarenka. 

Potem umyłam skórę głowy i włosy tym samym szamponem, który użyłam do peelingu. Na tak oczyszczone włosy nałożyłam na kilka minut odżywkę Nivea Long Repair.

Włoski po tak ubogiej niedzieli prezentują się w miarę dobrze, ale nie są tak dobrze dociążone, jak w przypadku bogatszej pielęgnacji. Ale spokojnie wynagrodzę im to :)


Jedna strona bardzo się powywijała i nie potrafię jej wogóle ogarnąć

A jak wyglądała wasza dzisiejsza niedziela? Również uboga czy może bardziej bogatsza?

tyśka

Pomysły na maseczki do włosów

• sobota, 17 stycznia 2015 12 komentarzy:
Od jakiegoś czasu zbieram się z napisaniem tego posta i w końcu go skończyłam. Przedstawiam Wam maseczki testowane przeze mnie, które mogę z całego serca polecić :)

Maseczki do włosów suchych
http://wizaz.pl/Fryzury/Stylizacja-i-pielegnacja/SOS-suche-wlosy

1) Składniki: żółtko, kilka kropel olejku rycynowego, kilka kropel soku z cytryny.
Przygotowanie: Mieszamy wszystkie składniki, nakładamy na włosy i trzymamy minimum 30 minut do godziny. Następnie spłukujemy ją dokładnie i myjemy włosy.

2) Składniki: żółtko, łyżka majonezu, kilka kropel octu winnego.
Przygotowanie: Mieszamy składniki na gładką masę, nakładamy na włosy na minimum 20 minut do godziny. Myjemy dokładnie włosy.

Maseczki do włosów słabych i zniszczonych
http://www.phyto.pl/index.php/profile/pressarticles/read/id/7/

1) Składniki: łyżka miodu naturalnego, łyżka oliwy z oliwek, 1/3 szklanki wody, 5 liści aloesu.
Przygotowanie: Miksujemy liście aloesu z pozostałymi składnikami. Nakładamy na włosy i skalp, trzymamy minimum pół godziny pod folią i ręcznikiem.

2) Składniki: 1/4 szklanki piwa, żółtko.
Przygotowanie: Dokładnie mieszamy składniki i papkę nakładamy na włosy na 20 minut. Dokładnie spłukujemy. Maseczka regularnie stosowana wzmacnia słabe włosy.

Maseczka do włosów łamliwych
www.estyl.pl

Składniki: 1/4 szklanki mleka.
Przygotowanie: Wylewamy mleko na włosy i po około 15 minutach spłukujemy obficie wodą.

Maseczki do włosów przetłuszczających się
http://polki.pl/uroda_wlosy_artykul,10028832.html

1) Składniki: mięta lub pokrzywa.
Przygotowanie: Parzymy miętę lub pokrzywę, a gdy ostygnie, płukamy umyte włosy.

2) Składniki: 1 litr wody, sok z połówki cytryny.
Przygotowanie: Wyciskamy sok z cytryny i mieszamy z ciepłą wodą.Używamy do ostatniego płukania ciepłych włosów.

Maseczki do włosów matowych
http://wlosy-suszarki.pl/suszarki-do-wlosow-testy-ceny-opinie/jak-bezpiecznie-suszyc-wlosy-uzywajac-suszarki/

1) Składniki: żółtko, łyżka miodu naturalnego, 1 łyżka jogurtu naturalnego.
Przygotowanie: Mieszamy składniki i nakładamy tylko na włosy. Trzymamy minimum godzinę. Potem dokładnie spłukujemy i myjemy dokładnie włosy.

2) Składniki: awokado, mleczko kokosowe.
Przygotowanie: Ilość składników zależy od nas, ale po ich wymieszaniu konsystencja nie powinna być ani gęsta, ani rzadka. Taka w sam raz :) Nakładamy na włosy na minimum 30 minut. A potem dokładnie spłukujemy i myjemy włosy.

3) Składniki: pół małego jogurtu naturalnego, jajko, banan, kilka kropel soku z cytryny, cztery krople oliwy z oliwek. 
Przygotowanie: Mieszamy składniki na gładką masę i trzymamy na włosach minimum pół godziny, nawet do 2. Po tym czasie zmywamy i myjemy szamponem.

Lubicie domowe maseczki i stosujecie takie? Działają na Was lepiej niż te drogeryjne, a może powodują puch albo nic nie robią?

 tyśka

Recenzja: Słynna wcierka Jantar

• środa, 14 stycznia 2015 26 komentarzy:
Postanowiłam w końcu napisać recenzję słynnej wcierki Jantar. Używałam jej już kiedyś, ale niezbyt systematycznie, nie przyniosła żadnych efektów. Kupiłam ją po raz drugi, żeby sprawdzić, czy regularne stosowanie jest ważne przy tym produkcie, a może to jeden wielki bubel. Chcecie poznać moją opinię o Jantarze? W takim razie zapraszam.


Wygląd, opakowanie, cena i dostępność
Swojego Jantara kupiłam z aptece "Dbam o zdrowie". Zapłaciłam nieco ponad 10 zł za 100 ml, czyli dość małe pieniądze. Jest dostępna również w innych aptekach, internecie, a ostatnio widziałam ją w Hebe. Buteleczka jest szklana i zakręcana na korek. Po odkręceniu ukazuje się w otworku coś plastikowego, jak w niektórych butelkach od wódki. Wszystko byłoby okej, gdyby własnie to nie utrudniało aplikacji wcierki - raz wylewa się mnóstwo produktu, a czasami nie chce wylecieć nawet kropelka.



Zapach, konsystencja i wydajność
Zapach przypomina trochę wodę kolońską. Jednak utrzymuje się on na włosach tylko po wtarciu, po wyschnięciu już nic nie czuć :) Konsystencja przypomina wodę, może jest nieco gęściejsza, ale tylko troszkę. Jantar starczył mi na około miesiąc kuracji. Jednak nie wylewałam dużo produktu na włosy. Wcierałam go codziennie.

Skład wcierki
W składzie znajdziemy mnóstwo różnych ziołowych i roślinnych ekstraktów, które mają przyspieszyć porost i zmniejszyć wypadanie włosów. Jest tu również witamina B5 - odpowiedzialna za szybszy porost, pantotenian wapnia, a nawet proteiny sojowe. Nie zabrakło ekstraktu z bursztynu, znajdującego się mniej więcej w połowie składu. Jantar jakiś czas temu zmienił skład, niestety na gorszy. Dołożyli więcej substancji, które mogą nas podrażnić i silikony, u niektórych powoduje przyklapnięcie włosów oraz więcej konserwantów. Druga część składu jest dość nieciekawa, ale taki słynny produkt jak Jantar trzeba wypróbować :) Chociażby drugi raz. 


Działanie
Jantar przynosi u większości osób bardzo dobre efekty obiecane przez producenta: zmniejszenie wypadanie, przyspieszenie porostu i wzmocnienie włosów. Pierwszy raz, gdy go używałam Jantar był już po zmianie składu, na gorszy. Jednak i tak dalej dawał sobie radę. Wtedy nie sprawdził się u mnie wogóle, ale nie stosowałam go regularnie. Teraz postanowiłam wypróbować go ponownie, ale wcierać codziennie. I udało się wcierałam sumiennie każdego dnia i zawsze pamiętałam. Po tygodniu stosowania nic się nie zmieniło, włosy wypadały tak jak wcześniej, nie było mowy o szybszym poroście. Dopiero po ponad 2 tygodniach coś drgnęło i włosy przestały praktycznie wypadać, teraz po miesięcznej kuracji wypada mi kilkanaście włosów dziennie :) Co do szybszego porostu: Jantar nie zadziałał wcale. Podejrzewam, że to wina obecnego składu, poprzedni był o wiele lepszy: łatwiej było substancjom odżywczym wniknąć do cebulek. Przyznam, że zawiodłam się po raz drugi. Nie powinnam marudzić, bo jednak wcierka zadziałała tak, jak powinna, ale walczyłam jednak głównie o przyrost. 


Efekty
Tak jak już wspomniałam, włosy przestały mi wypadać. Nie zauważyłam burzy "baby hair", ale coś tam jednak wyrosło. Poza tym moje wcześniejsze "bejbiki" są dłuższe, wydaje mi się, że to główna zasługa wcierki :)


Włosy po miesięcznej kuracji Jantarem. Widać "baby hair"

Nie robiłam zdjęć przed kuracją, ale długość moich włosów przed i w jej czasie mogą zilustrować Wam moje Niedziele dla włosów:


(na zdjęciu włosy wyglądają na dłuższe, mimo że takie nie są, nie były też obcinane)





Używałyście kiedyś tej wcierki i pomogła Wam? Czy może nie zrobiła zupełnie nic? 

PS. Widoczny jest jakikolwiek przyrost? Bo ja niestety nie umiem ocenić :(


tyśka

Niedziela dla włosów (9): Kokos, Kallos i siemię

• niedziela, 11 stycznia 2015 27 komentarzy:
Jednym z moich noworocznych postanowień jest regularne picie siemienia lnianego lub chociaż jedzenie 2 łyżek, które dodaję do owsianki. Chcę w ten sposób wychodować jak najwięcej "baby hair" i przyspieszyć porost włosów, ponieważ marzy mi się tafla do pasa na studniówkę :) Już kiedyś piłam siemię i przyniosło naprawdę bardzo dobre efekty. Nie spodziewałam się, że będę mieć po nim tyle "bejbików" :) Oprócz picia siemienia i zjadania go z owsianką, czasami stosuję płukanki. Postanowiłam ją dzisiaj wykonać na sam koniec :)

Wczoraj nałożyłam na całe włosy olejek kokosowy. Rano, po przebudzeniu, nałożyłam trochę na skalp i chodziłam tak 2-3 godziny. Po tym czasie na mojej głowie i włosach wylądował Kallos Keratin - maska z proteinami, jednak nieco w zmodyfikowanej wersji: z łyżeczką mąki ziemniaczanej. Trzymałam ją może godzinę i umyłam włosy Babydream. Potem wylałam na nie płukankę z siemienia lnianego.


Jak przygotować płukankę z siemienia?
Tak samo, jak przygotowujecie je do picia ;) W moim przypadku są to 2 łyżki i 1,5 szklanki wody. Gotuję 10 minut, odcedzam ziarenka i czekam aż ostygnie. Wylewam na umyte włosy, odsączam nadmiar, owijam w ręcznik i chodzę tak godzinkę. Po tym czasie spłukuję delikatnie włosy, tak by zostało trochę "glutka". Moje włosy nie lubią, gdy zostawiam całe siemię na nich. Po wyschnięciu są sztywne i puszą się. 

Po delikatnym spłukaniu części siemienia, nałożyłam niedawno zakupioną odżywkę Nivea Long Repair. Spłukałam ją po około 5 minutach. W końcówki wtarłam olejek kokosowy, a następnie serum z Green Pharmacy. Ostatnio zauważyłam, że gdy najpierw nałożę jakikolwiek olejek, a dopiero potem serum silikonowe, końcówki są lepiej dociążone i łatwiej się układają ;)

Skład odżywki Nivea Long Repair

Po całkowitym wyschnięciu prezentują się tak:


Podoba się Wam?

tyśka
SZABLON BY: PANNA VEJJS.