Mój pierwszy raz z henną Orientana | Niedziela dla włosów (49)

• niedziela, 25 października 2015

Jeśli dłużej mnie czytacie, to wiecie że zahennowanie włosów marzyło mi się już od dawna. Nie chciałam jednak zmieniać kolor moich włosów, który zresztą lubię. To taki ciemny mysi blond, ale lubię go i dopóki nie zacznę siwieć lub coś mi strzeli do głowy, to nie będę się raczej farbować. Długo się zbierałam, nie wiedziałam jaką firmę produkującą henny do włosów wybrać, jak się za to zabrać, no i ciągle brakowało mi czasu. W końcu stwierdziłam, że już dłużej być tak nie może i jeśli w końcu się nie zbiorę, to nigdy nie przetestuję żadnej henny na moich włosach. Miałam w końcu ją zakupić. Traf chciał, że natknęłam się na firmę Orientana, która ofiarowała mi bezbarwną hennę. Strasznie się ucieszyłam, że mogę w końcu przetestować ją i przekonać się, jak się u mnie sprawdzi :) A Wy jesteście ciekawe jak zadziałała?


Przede wszystkim może zacznę od tego, że otrzymałam bezbarwną hennę. Nie musiałam się więc obawiać zmiany koloru, jedynym możliwym skutkiem było otrzymanie złocistego odcienia, który zresztą pasuje do mojej urody, tym bardziej, że postępowałam zgodnie z opisem na produkcie i hennę wymieszałam z wodą, a nie cytryną, która mogłaby moje włosy rozjaśnić, ale o tym późnej. Muszę Wam powiedzieć, że byłam pozytywnie zaskoczona tym, że ta henna nie ma w składzie żadnych aromatów, konserwantów, ani innych dodatków. Jej jedynym składnikiem jest bezbarwna henna, czyli Cassia Obovata (Senna). Pozostałe mieszanki oprócz henny i barwników zawierają różne inne składniki, ale za to naturalne: mieszanki ziół oraz składniki przyspieszające porost włosów. 


Producent na opakowaniu oraz swojej stronie internetowej zamieszcza informację, że henna ma za zadanie:
- odżywiać i wzmacniać włosy
- nadać blask i objętość
- zapewnić miękkie i lśniące włosy
- pomagać w zachowaniu zdrowej skóry głowy
- korzystnie wpływać na porost włosów
- włosom blond i siwym nadawać złoty odcień

Aby przygotować hennę należy zagotować wodę do temperatury 90 stopni. Ja zagotowałam do 100, ale poczekałam 3-4 minuty, aby woda osiągnęła wymaganą temperaturę. Do dużej miseczki wsypałam część sproszkowanej henny i powoli mieszając dodawałam wody (w sumie użyłam około 300 ml). Po pewnym czasie dodałam drugą część henny z torebki i mieszałam dość długo do uzyskania jednolitej masy bez grudek. Ręka strasznie bolała, a mama się śmiała, że znowu coś kombinuję z włosami :D W końcu uzyskałam konsystencję gęstej śmietany, bez grudek. Umyłam włosy szamponem oczyszczającym Radical i delikatnie podsuszyłam włosy, ponieważ nie chciało mi się długo czekać, aż włosy podeschną. W gruncie rzeczy moje włosięta schną długo. 


Obawiałam się, że nie poradzę sobie z nakładaniem henny, więc poprosiłam mamę o pomoc. Byłam uzbrojona z pędzelek do farbowania na wszelki wypadek, bo słyszałam, że lepiej i wygodniej się nim nakłada hennę. Jednak rodzicielka, której nie widziało się stać tak długo nade mną i pokrywać całe włosy henną nabieraną na malutki pędzelek, stwierdziła, że nałoży mi ją po prostu rękoma. I powiem Wam, że nie miała z tym dużego problemu. Wszystko szło dobrze i przede wszystkim szybko, zajęło nam to może niecałe 10 minut z czego mama starała się naprawdę dokładnie i równomiernie rozprowadzić hennę na włosach.


Następnie założyłam czepek, który dołączony był do puszki z henną (w opakowaniu znajdziemy również rękawiczki, których używałam właśnie moja mama). Niestety okazał się ciut za mały. Przed hennowaniem przymierzałam go i był idealny. Jednak po nałożeniu henny miałam jednak większą głowę, dlatego czepek owinęłam grubym ręcznikiem i tak trzymałam hennę w ciepełku przez 3 godziny. Nie wiem, czy to długo czy nie, ale sugerowałam się opiniami i radami dziewczyn na blogach. Wiem, że Khadi trzyma się nieraz nawet 5 godzin.


A jak henna zadziałała na moich włosach? Już podczas zmywania henny czułam, że włosów jest jakby więcej, są jakby grubsze. Kiedy już spłukałam ją całkowicie moje włosy były strasznie poplątane, ciężko było je rozczesać, ale gdybym je wtedy tak zostawiła samym sobie, to rano miałabym katastrofę. Delikatnie pasmo po paśmie rozczesałam włosy, ale one i tak zdążyły się potem poplątać i do snu poszłam spać z półmokrą głową, było już bardzo późno, a nie chciałam suszyć włosów po raz kolejny. Rano doznałam szoku, ponieważ włosy były faktycznie grubsze, ale były bardzo poplątane i bardzo suche. Niestety henna to zioła, a one mogą wysuszać, więc mogę się tylko cieszyć, że nie dałam soku z cytryny, który zamierzałam dodać, a który mógłby jeszcze bardziej przesuszyć mi włosy. Znowu zaczęłam je rozczesywać i zaraz potem pobiegłam szybko do łazienki zobaczyć, czy kolor się chociaż minimalnie zmienił, ponieważ miałam wrażenie, że końcówki są lekko zielone. I faktycznie takie były, ale to trzeba było się naprawdę przyjrzeć. Teraz kolor wrócił do normy i jest taki jak dawniej. 

Mimo że włosy były suche i bardzo lekkie, końcówki wyglądały nieładnie, to delikatne pogrubienie mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Mam wrażenie, że lepiej się błyszczą, zwłaszcza w słońcu i oświetlonych pomieszczeniach.  Poza tym włosy były w dotyku takie miłe, a po przejechaniu palcem po łodygach włosów, nie czułam żadnych nierówności. Henna doskonale otuliła włosy i wypełniła tymczasowo ubytki. Ciekawa jestem, jak długo taki efekt będzie się utrzymywał, ponieważ na pewno będzie to mieć wpływ na wolniejsze niszczenie się włosów. Po hennowaniu również mój skalp się uspokoił. Zazwyczaj nie mam z nim problemów, ale teraz jest wyjątkowo zadowolony, aż zastanawiam się nawet na nakładaniu henny co jakiś czas tylko na skórę głowy i górną partię włosów właśnie przy skórze. Mniej się też przetłuszcza.

Jeśli chodzi o odratowanie włosów z okropnej suszy to musiałam poczekać 48 godzin, tak napisał producent na opakowaniu. W sumie to zazwyczaj powinno się tego przestrzegać przy barwiących hennach, ale wolałam posłuchać niż potem żałować. Włosy odratowałam gliceryną, olejem kokosowym oraz sporą ilością maseczki Biovax Orchid oraz Kallosa Blueberry. Teraz wyglądają już tak jak powinny :)

Czy jestem zadowolona? Tak, ponieważ w końcu mogłabym wypróbować hennę na moich włosach. Zbierałam się długo na to i mimo że spotkał mnie duży przesusz po hennowaniu, to uważam że było warto. Włosy po odratowaniu wyglądają o wiele lepiej niż przed hennowaniem. Jak mówiłam lepiej się błyszczą, są wygładzone, a także jest szansa, że będą się wolniej niszczyć przez to, że henna otula łodygę włosów. Jeśli macie problemy ze skórą głowy to polecam wypróbować, bo może się on naprawdę uspokoić, a właścicielkom przetłuszczających się skalpów pomóc w walce o rzadsze mycie  i wolniejsze przetłuszczanie :)

Bezbarwną hennę oraz inne kolorowe możecie zakupić na stronie internetowej Orientana.  Występują one w dwóch rozmiarach: puszka 50g dla włosów krótkich i półdługich oraz 100g dla włosów długich. Można też zamówić 10g próbki z każdego koloru. Znajdziecie tam nie tylko naturalne farby, ale również wiele kosmetyków pielęgnacyjnych do włosów, ciała, a także twarzy. Jeśli chcecie poznać ofertę firmy, to zapraszam na stronę Orientana - wystarczy kliknąć w poniższy baner :)

Pozdrawiam,
Patrycja

44 komentarze

  1. Szok, bo nie słyszałam nigdy o bezbarwnej hennie... Ciekawa jestem czy może wiesz coś o rudowłosych włosomaniaczkach i ich próbach z henną? :) Jestem naturalnie ruda, czasem od słońca robią mi się bardziej blond refleksy, więc boję się nieco farbowania :> Ostatnio miałam też spory problem z puchem i przetłuszczającym się skalpem, więc raczej Twoja recenzja brzmi dla mnie zachęcająco... Muszę więcej poczytać i podjąć decyzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz teraz problem z puchem to postaraj się go zminimalizować, żeby nie zaskoczył Cię przesusz tak jak mnie ;) O rudowłosych farbujących henną nie mogę za dużo powiedzieć, ale wiem, że Zakręcone kółko farbowała henną tej firmy, ale kolorem Mahoniowa Czerwień i wyszedł taki ładny rudy :)

      Usuń
  2. Raczej sama nie wypróbuję henny właśnie ze względu na przesuszenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczą 2 mycia i odżywianie, aby doprowadzić włosy do normalnego stanu :)

      Usuń
  3. Przesusz po hennie jest paskudny, wiem po sobie ;)
    Ale Twoje włosy naprawdę ślicznie wyglądają, daj koniecznie znać jak długo utrzymał się efekt!

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie farbuję włosów, ale jeśli już bym miała, to na pewno zdecydowałabym się na hennę, chociaż po Twoim opisie ta bezbarwna w działaniu jest raczej odżywką a nie farbą:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bałabym się, że moje blond włosy, które są miejscami jeszcze rozjaśniane nabiorą zielonego koloru. Ale korci mnie ta henna:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, świetny efekt. Ja własnie się zbieram do zakupu którejś henny z Khadi, aczkolwiek boli mnie ta cena :( Może spróbuję jakąś inną opcję, ale Khadi mnie bardzo intryguje. Nie wiedziałam nawet, ze Orinetana robi takie cuda. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henny nie są bardzo tanie, są nawet droższe od drogeryjnych farb, ale ta cena to cena za zdrowie włosów :) Chemiczne farby niszczą je, a naturalne takie jak henna, odżywiają :)

      Usuń
  7. Nigdy nie słyszałam o bezbarwnej hennie, ale zachęciłaś mnie do sięgnięcia po nią ;) niestety na zimę i jesień moje włosy najmocniej się niszczą i takie wzmocnienie by się im przydało

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś myślałam nad Henną ale nie mogłam jej nigdzie stacjonarnie dostać :-( może kiedyś się skuszę ale na tą ciemną :-) pozdrawiam
    P.s efekt na Twoich włosach mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli się zdecydujesz to koniecznie daj znać jak się sprawdziła :)

      Usuń
  9. O kusisz, ale potwornie się boję wysuszenia;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Spotkałam się z opiniami że bezbarwna henna jednak lekko kolor zmienia i potem się ma odrosty, dlatego się na to bym nie zdecydowała jednak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nic nie zmieniła :) Może Khadi i w dodatku jeśli damy sok z cytryny zamiast wody, ale tak to wątpię, żeby jakiś dużo zmieniła w kolorze :)

      Usuń
  11. Słyszałam własnie o bezbarwnej hennie khadi , jednak ten sposób odżywiania włosów jakoś do mnie nie przemawia, może dlatego, że miałam za dużo wrażeń z przesuszonymi włosami po rozjaśnianiu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten przesusz da się ogarnąć w ciągu jednego dnia :) Wystarczy zrobić porządne olejowanie i bogatą maseczkę na włosy i dużo jej nałożyć na dłuższy czas :) Potem włosy wyglądają jak dawniej ;)

      Usuń
  12. Kiedyś farbowałam mamie bezbarwną henną od Khadi. Efekty były bardzo spoko. Sama natomiast od długiego czsu farbuje henną eld na rudo też polecam jak ktoś chce zmienić kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam o hennie, ale wydaję mi się, że moje włosy jeszcze nie są w tak dobrej kondycji, by w miarę znieść ten przesusz po zabiegu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podoba mi się twoja recenzja - szczerze i szczegółowo bez owijania w bawełnę. Ja sama jestem ciekawa jak zadziałała by u mnie, też zdecydowałabym się na bezbarwną henne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki mam styl pisania :) Lubię wszystko dokładnie przedstawić, ale staram się nie rozpisywać aż tak bardzo, żeby ludzie którzy czytają posta nie byli aż tak bardzo przerażeni jego długością :) Jeśli chodzi o próby z henną, dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz ;)

      Usuń
  15. Nigdy nie używałam henny do włosów. Ale osobiście skoro plącze i przesusza włosy to nie dla mnie. Współczuję Ci kochana rozczesywania włosów tuż po zabiegu;)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie Henne Khadi czeka dwa tygodnie by ją wypróbować w końcu :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie czułam pogrubienia (tu się zawiodłam), ale nie miałam przesuszu po Sennie :) Tyle sie o tym czyta. Miałam tę z Khadi ;) Na pewno kiedyś powtórzę taki zabieg, może następnym razem wezmę Orientanę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pogrubienie jest małe, ale wyczuwalne :) Wiadomo, że nasze włosy nie będą od razu 2 rszy grubsze, ale nawet mały efekt przy cienkich włosach cieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wyprobowałaś henny, takie określenie to duże nadużycie. Henna to henna. Cassia to cassia. A indygo to indygo. Nie ma bezbarwnej henny, henna ma pomarańczowy barwnik. W mieszankach z indygo daje brązy. Poprawiłabym to w tekście, bo może wprowadzać błąd :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie jak tak teraz na to patrzę i myślę to masz rację ;) Ale zobacz nawet na opakowaniu jest napisane, że to biohenna bezbarwna. No i większość, jak nie wszyscy posługuje się nazwą henna, a nie cassią. To samo tyczy się innych kolorów farb. Ale popatrzę, co warto zmienić w tekście :)

      Usuń
  20. no właśnie, dodatkowy przesusz na głowie nie jest mi potrzebny więc pewnie nie sięgnę po henne w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Czesc Patrycjo,
    Super color i wspanialy polysk! Przesusz bedzie chwilowy i mozna go opanowac olejowaniem, odzywkami i maskami.
    Hinduski mieszaja henne z woda i mlekiem (w proporcjach pol na pol) co niweluje przesuszenie wlosow. Probowalam tego na wlasnej glowie i rzeczywiscie przesuszenie wlosow bylo minimalne.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czesc Patrycjo,
    Super color i wspanialy polysk! Przesusz bedzie chwilowy i mozna go opanowac olejowaniem, odzywkami i maskami.
    Hinduski mieszaja henne z woda i mlekiem (w proporcjach pol na pol) co niweluje przesuszenie wlosow. Probowalam tego na wlasnej glowie i rzeczywiscie przesuszenie wlosow bylo minimalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pomysł z mlekiem, szczerze to zaskoczylas mnie :) Z przesuszeniem już się uporalam, wystarczyło jedno solidne odżywianie przed myciem oraz olejowanie i po problemie ;)

      Usuń
  23. Też kiedyś miałam hennę bezbarwną, ale z innej firmy. Pech chciał, że jednak dodałam cytryny i bardzo mi podrażniła skórę. Nawet włosy mi wypadały przez jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chyba się zdecyduję, mimo tego chwilowego przesuszenia po :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja obecnie stosuję hennę na włosy i mam nadzieję, że ograniczy mi się w końcu przetłuszczanie. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Super efekt! Tej cassii Orientany nie próbowałam, więc z pewnością jak wrócę do PL, to ją zakupię i wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny efekt! Podejrzewam ze moje cieniasy rowniez mógłyby lepiej wygladac po hennie ale ja ciągle farbuje a nie da sie i farbowac i hennowac na blond :-)

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja wlasnie nakladam henne raz na jakis czas na skore glowy, bo faktycznie ladnie ja lagodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  30. nigdy nie nakładałam henny, ale u Ciebie fajne efekty! :)
    http://adziax3.blogspot.com/2015/ zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  31. pierwsze słyszę o takim bajerze :) ale efekt jest rewelacyjny :) dziękuję za wizytę u mnie i oczywiście obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją. Cieszę się z każdego komentarza i staram się na wszystkie odpowiedzieć :) Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz wyrazić swoje zdanie skomentuj lub napisz na mój e-mail. Nie bój się, nie gryzę, a czasami nawet potrafię pomóc ♥

SZABLON BY: PANNA VEJJS.