O maści końskiej na porost i wypadanie włosów, czyli czego to włosomaniaczka nie wymyśli

• piątek, 18 września 2015

Wspominałam Wam już wcześniej w postach i niedzielach dla włosów o tym, że stosuję maść końską na wypadanie, zagęszczenie i szybszy porost włosów. Teraz chciałabym Wam opowiedzieć o moim eksperymencie, który trwał blisko 2 miesiące i już się zakończył. Od razu Wam dam mały spoiler: maść zdała egzamin, ale jak jej poszło i co myślę o niej dowiecie się w dalszej części wpisu :)

Skąd wogóle pomysł na wcieranie maści końskiej w skalp? Przeczytałam o tym na jakimś blogu i strasznie mnie to zaciekawiło. Okazało się, że na ten pomysł wpadła jakaś włosomaniaczka i podzieliła się na forum swoim pomysłem. Mówiła ona o konkretnej końskiej maści rozgrzewającej, czyli szwajcarskiej Herbamedicus, która jest w ofercie Biedronki i w normalnej cenie można ją kupić za 20 zł, a na promocji nawet za 14. Dlaczego akurat ta maść? Jeśli dokładnie przyjrzymy się składowi można zobaczyć naprawdę sporo ziołowych ekstraktów oraz papryczkę chili, która ma za zadanie rozgrzać skalp i pobudzić naczynia krwionośne. Alkohol denat nie jest na pierwszym ani drugim miejscu, więc to dobra informacja dla osób, które się z nim nie lubią. Taki skład i rozgrzewające właściwości naprawdę mogą super się sprawdzić na włosach, jest to jeden z lepszych składów do wcierania. W internecie można znaleźć mnóstwo zadowolonych osób, które odnotowały bardzo duży przyrost (do 5 cm w miesiąc!) nawet po chłodzącej maści, czyli widać, że ziołowe ekstrakty mają więc duże znaczenie, nie tylko ciepło.


Długo się zastanawiałam czy spróbować, ale nie ukrywam kusił mnie większy przyrost, zagęszczenie, pojawienie się babyhair oraz w końcu zmniejszenie wypadania włosów, które bardzo mnie męczyło od dawna. Kupiłam maść i zaczęłam wcierać! Starałam się to robić co każde mycie, czasami zapominałam, czasami nie miałam czasu, ale generalnie byłam systematyczna. Maść powinno się trzymać minimum 30 minut i jest to najbardziej polecany czas, aby nie nabawić się alergii. Ja jednak mam żelazny skalp i tylko na początku uważałam na czas. Potem przedłużyłam go do godziny, dwóch, trzech, a nawet całej nocy. Nigdy nic mi się nie stało, żyję i mam się świetnie :) Należy jednak pamiętać, że zanim podejmiemy się kuracji należy wykonać próbę uczuleniową. Zaczerwienienie i ciepełko to normalna sprawa, jeżeli chodzi o działanie maści, ale swędzenie, świąd albo mocne grzanie to już reakcja alergiczna i jeśli taka wystąpi nie można używać maści na skalp!


Ile i jak nakładać maść na skalp? Ilość zależy od nas, sposób również. Można nabrać odrobinkę na palce i starać rozprowadzać się głównie na skórze, ale nie unikniemy nałożenia jej na włosy, zawsze coś tam na nich się osadzi, głównie przez to, że maść jej dość gęsta. Można też robić przedziałki i wcierać maść, ale tutaj jest to czasochłonne, więc zazwyczaj wybierałam pierwsza opcję :) Słyszałam tez, że dziewczyny nakładały ją za pomocą aplikatora od wcierki Joanny Rzepy, ale rozcieńczały maść, bo uwaga: można ją rozcieńczyć i nakładanie takiej wodnistej maści jest o wiele łatwiejsze! Zwłaszcza jeśli mamy wrażliwe skalpy warto wymieszać ją z wodą albo gliceryną, proporcje zależą od nas, ale nie powinno być mniej wcierki niż wody, ponieważ ciężko będzie o dobre wyniki kuracji.


Widoczne efekty powinny pojawić się już po 2 tygodniach, a czasami nawet wcześniej. Co można zauważyć? Przede wszystkim zmniejszone wypadanie. U mnie nie było to aż tak widoczne i nie zmieniło się w ciągu całej kuracji. Po prostu przestało lecieć troszkę mniej włosów, ale nie tyle, ile bym chciała. Moje wypadanie dzięki maści zmniejszyło się o jakieś 20%, ale uważam że jest to i tak dobry wynik zwłaszcza, że to nie jedyny plus wcierania maści końskiej :) Przyczyniła się ona do szybszego porostu włosów. W pewnym momencie byłam w szoku, że moje włosy nagle stały się dłuższe! Zawsze rosną nie więcej niż 1 cm na miesiąc, ale w ciągu tych 2 miesięcy musiały naprawdę sporo podskoczyć, skoro zauważyłam to ja sama, a nawet moja przyjaciółka. Nie mierzyłam przyrostu, ale jestem w stanie oszacować go patrząc po punktach na ciele i wydaje mi się, że w ciągu trwania całej kuracji przybyło mi 3-4 cm. Jest to sporo i naprawdę to widać. Poza tym pojawiło się sporo nowych włosków i czuć te małe kłujące igiełki, gdy przeczesuję włosy ręką. Najwięcej bejbików pojawiło się przy czole i w przedniej części włosów. 


Mimo że moje wypadanie nie zmniejszyło się aż tak bardzo to i tak nie żałuje, że przetestowałam maść jako wcierkę. Dzięki 2-miesięcznej kuracji moje włosy urosły o wiele więcej niż zwykle, przyrost był 2 razy większy niż zwykle, więc jak na mnie to spory sukces :) Ilość bejbików również mnie bardzo pozytywnie zaskoczyła, ale po miesiącu nie wiedziałam, że się pojawiły. Dopiero po 2 miesiącach, gdy zaczęły był już ciutkę dłuższe da się je wyczuć. Bardzo polecam Wam przetestowanie tej maści na sobie, jeśli macie problem z wypadaniem, albo chcecie zagęścić włosy lub przyspieszyć ich porost, ale uważajcie jeśli macie delikatne i wymagające skalpy, bo zioła mogą Was uczulić. Mam nadzieję, że rozwiałam wątpliwości jeśli chodzi o tą wcierkę i już nie będziecie zdziwione, jeśli usłyszycie o maści końskiej stosowanej na skórę głowy. Traktujcie ją jak normalną wcierkę z bardzo ładnym składem, bo tak właśnie jest :) Czujecie się skuszone, chcecie ją przetestować na sobie? 

Pozdrawiam,
Patrycja

55 komentarzy

  1. Ja juz ją stosowałam ;) miałam po niej spory wysyp baby hair ale nic porostu nie przyspieszyło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Już kiedyś rozwazalam ta masc ale niw wpadlam na to że można ją rozcienczyc ;) chyba niedługo po nią sięgnę. Ps w biedronce widziałam ostatnio inna masc tego producenta z równie dobrym skladem. Nie pamietam dokładnie nazwy ale skoro konska się spisała to tamtą też (borowinowa?). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie widziałam tej o której mówisz, ale jeśli ma dobry skład to też powinna się spisać :) Zresztą jak pisałam nie tylko rozgrzewająca działa, ale chłodząca podobno też :)

      Usuń
  3. W sumie to jakiś czas temu pisałam, że kupiłam maść na porost włosów i faktycznie działa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciesze się, że się dobrze u Ciebie spisuje :) To tylko dowodzi jej skuteczność :)

      Usuń
  4. maści końskiej jeszcze nie stosowałam, ale efekty po Jantarze były zachwycające :) może sięgnę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam o niej już dawno,a le nigdy się nie odważyłam. Wątpię też w jej skuteczność, ale myślę ostatnio nad jakąś wcierką i może ta maść w formie rozcieńczonej...zależy mi na nowych włosach. Może się nada :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu wątpisz w jej skuteczność? Poczytaj w internecie, pełno informacji i relacji na jej temat na forach internetowych oraz recenzji na blogach :) Mój przyrost w porównaniu z innymi dziewczynami wcale nie był aż tak duży, ale jak na moje włosy to sporo podrosły.

      Usuń
  6. Nie stosowałam, trochę się boję;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O prosze ciekawa sprawa :-) będę musiala poszukac tej masci :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zastanawiam się nad nią, ale jakoś nie mogę się odważyć, żeby spróbować. :P

    OdpowiedzUsuń
  9. To naprawdę ciekawe, chyba sama bym nigdy tego nie wymyśliła. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. No to gratuluję, bo ja bym się chyba nie odważyła na taki eksperyment :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie nie ma w tym nic strasznego, dużo osób z mojego otoczenia (niewłosomaniaczego) mówi o maści jako wcierce na wypadanie i porost, więc takie rzeczy widocznie nie dziwią i nie straszą :) Zresztą jeśli coś działa to super i warto stosować :)

      Usuń
  11. Słyszałam coś o tym :) Na pewno przetestuję, ale z obowiązkową próbą uczuleniową, bo nie wiem jak to się u mnie sprawdzi, a boję się być bohaterką historii, która straciła wszystkie włosy przez eksperymenty :D Ale jak widać tobie nic się nie stało, a wręcz przeciwnie - same plusy, więc na pewno warto spróbować - nawet rozrzedzoną :) Skład faktycznie jest ok i z tego co widać, wręcz powinien spowodować przyrost, a już na pewno baby hair :)
    Zapraszam do mnie na śmieszny, krótki post o codziennych "metamorfozach" moich włosów ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, skład jest bardzo ładny i idealny na wcierkę :) Próba uczuleniowa to podstawa, zwłaszcza jeśli mamy skłonności do alergii, łupieżu i innych takich. Dzięki za link, na pewno wpadnę!

      Usuń
  12. Fajnie, że się sprawdziła! Też miałam ochotę na tej eksperyment, ale tak jakoś.. straciłam trochę serce do takich rzeczy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mi czasami też się nie chce, albo ma kryzys, ale jak się zdecydujesz - a mam taką nadzieję - to koniecznie daj znać ;)

      Usuń
  13. Na pewno jest w Biedronce,bo ja jej nie widziałam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam ją w wielu Biedronkach, a w mojej jest zawsze dostępna, nie tylko od święta jak np. saszetki Biovax :) Musisz jej poszukać, ale w innych Biedronkach powinna być, zawsze możesz zajrzeć do apteki, tam na pewno będzie :)

      Usuń
  14. Od jakiegoś czasu mnie ciekawiła :D. W sumie działa na te problemy, na których mi najbardziej zależy. Kupie ją i spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie się cieszę, że Cię przekonałam :) Powodzenia!

      Usuń
  15. Chyba bym się nie zdecydowała, mam bardzo wrażliwy skalp ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja myślę nad rozpoczęciem takiej kuracji ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wciaz sie zastanawiam, czy sprobowac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że zawsze warto próbować i eksperymentować, bo można znaleźć/poznać wiele fajnych kosmetyków i produktów :) Tylko uważaj, jeśli masz wrażliwy skalp ;)

      Usuń
  18. Fajnie, może kiedyś spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna maść, ja stosowałam też balsam torfowy i efekty podobne ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciągle waham się, żeby jej wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. nie próbowałam jej na włosy, ale przez niedoczynność tarczycy, włosy lecą mi strasznie i szukam czegoś co by mi pomogło, chociaż nie wiem czy coś takiego jest..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to problemy hormonalne to najlepiej pomoże ustabilizowanie ich, chociaż można spróbować z wcierkami i maścią, bo mogą pomóc, ale nie aż tak jak hormony :)

      Usuń
  22. nie JAKIEŚ forum, a GoodHairDay! Uważam że wypada o tym napisać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to było właśnie na tym forum, ale o maści końskiej dowiedziałam się już dawno i nie pamiętam z jakiego dokładnie forum. Więc skoro nie pamiętam to chyba normalne, że nie umieszczę ani nazwy, ani linka? :)

      Usuń
    2. Ale dzięki za nazwę forum chętnie poczytam co tam w świecie włosomaniaczek piszczy :D

      Usuń
    3. Si, goodhairday i kochana fragli jako pierwsza <3

      Usuń
  23. Raczej nie miałabym odwagi wysmarować maścią końską skalp :) Przyznam jednak, że ciekawy pomysł...
    Ja standardowo używam jej na bolące miejsca i jakoś szczególnie nie rozgrzewa ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Słyszałam już o używaniu maści w tym celu, ale pierwszy raz czytam taką recenzje :) dzięki! Bardzo mnie ciekawiło jak działa :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Słyszałam już wiele o tym sposobie, ale ciągle mam jakieś opory :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwszy raz słyszę o tym sposobie na porost włosów, nie powiem, ciekawy :D

    OdpowiedzUsuń
  27. o kurcze nie słyszałam o tych właściwościach końskiej maści;D

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie miałam o niej pisać na blogu.U mnie się nie sprawdziła i wypadanie się nasiliło.Włosy leciały na potęgę :(

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja na swój skalp bałabym się nałożyć, ale może kiedyś kiedy się skóra głowy uspokoi to wypróbuje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Czy wzmagała u Ciebie przetłuszczanie? Stosowałaś ją przed czy po myciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie wzmagala na szczęście. Stosowalam przed myciem ;)

      Usuń
  31. Hej, widzę że pisałaś o maści końskiej na porost włosów! Na moim blogu również znalazł się taki wpis, jestem już po 4 takich kuracjach i próbuję zebrać jak najwięcej doświadczeń z maścią końską w jednym miejscu - na dole mojego wpisu znajdziesz gadżet do dodawania linków, będzie mi bardzo miło jeśli zamieścisz tam link do swojego wpisu :) Pozdrawiam!

    http://www.dzikawozkowa.pl/2016/01/masc-konska-na-porost-wosow-efekty-po.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam pytanie,.. czy masc mozna nakladac na skore, jezeli ma sie delikatne rany po farbowaniu wlosow nieodpowiednia farba?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiadomo jak skóra może zareagować na zioła, dlatego wstrzymaj się póki Ci się ranki nie zagoją :)

      Usuń
  33. Czytam, czytam i nie wiem czy się zdecyduje :)) Od kilku lat moje włosy z opresji ratuje olej z wiesiołka, aktualnie gal w zielonym opakowaniu. Do tego stosuje ziołowe szampony i odżywki - takie z najprostszymi składami, bo one są najlepsze (i najtańsze :P ).
    Lubię eksperymentować, więc kto wie :))

    OdpowiedzUsuń
  34. Genialny blog! Na prawdę! Dużo słyszałam o tym sposobie, ale twój wpis sprawił, że chyba zdecyduje się na ten sposób! :) Zapraszam na mojego bloga ;) : http://derkass.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Maści końskiej używam do wszystkiego ponieważ świetnie działa na wszystko, podobnie z resztą jak olejek lawendowy :-) Bardzo ciekawy wpis, ja do pielęgnacji włosów zaliczam również suplementy diety takie jak choćby magne b6, który świetnie radzi sobie ze stresem - z kolei który jak wiadomo odpowiedzialny jest za stan naszej skóry, włosów i paznokci.
    Polecam poczytać więcej na temat magnezu choćby tutaj: https://www.magneb6.pl/Objawy%20niedoboru%20magnezu/magnezu-wysilek-fizyczny

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją. Cieszę się z każdego komentarza i staram się na wszystkie odpowiedzieć :) Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz wyrazić swoje zdanie skomentuj lub napisz na mój e-mail. Nie bój się, nie gryzę, a czasami nawet potrafię pomóc ♥

SZABLON BY: PANNA VEJJS.