Niedziela dla włosów (59): Po fryzjerze

• niedziela, 20 marca 2016

Dawno nie było niedzieli dla włosów, więc postanowiłam nadrobić zaległości, tym bardziej że widzę po komentarzach, że lubicie tą serię. Osobiście ją uwielbiam i przeprowadzam takie niedziele regularnie, nawet częściej niż co tydzień, ale nie zawsze są udane, nie zawsze dopisuje nam światło, nie zawsze wychodzą ładne zdjęcia. Dlatego też zmniejszyłam częstotliwość publikacji wpisów z tej serii, ale nie zmienił się fakt dbania o włosy. Ostatnio miałam włosową depresję. Moje końcówki wyglądały tragicznie, włosy puszą się już od stycznia nieustannie, muszę nakładać na nie duże ilości olejków, a olejewanie średnio pomaga. Nadeszła decyzja: idę do fryzjera! I choć kusiło mnie spore cięcie, lekko za ramiona, to wiem że tylko na początku byłabym zadowolona. Już raz przeszłam przez 15-centymetrowe cięcie i za więcej podziękuję. Długo zastanawiałam się ile ciachnąć, aż w końcu zdecydowałam się na 5-6 cm i tyle właśnie poszło. Nie było mi szkoda, może jedynie tego, że pozbyłam się całego przyrostu, który udało mi się wyhodować w ciągu ostatnich 3 miesięcy, ale... to jak teraz włosy się układają to bajka! Przygotowałam im wczoraj istne spa, mam zamiar teraz regularnie i intensywnie zadbać o kondycję oraz gęstość, zapuszczanie idzie na dalszy plan, póki co odpuszczam na jakiś czas ;)

Postanowiłam powrócić do regularnego olejowania co każde mycie. Wytrwałam ją ponad tydzień, póki co idzie mi świetnie. Wczoraj nałożyłam na włosy nowe masełko shea o zapachu pomarańczowym firmy Nacomi, ma obłędny zapach! Końce dość szybko je chłoną, więc będzie idealne jako serum w małej ilości. Kiedy końcówki je wchłonęły dołożyłam jeszcze olej kokosowy nierafinowany również firmy Nacomi, z mojej wishlisty KLIK. Chodziłam z tak tłuściutkimi włosami prawie cały dzień, aż wieczorem nałożyłam do zemulgowania maskę Kallos Aloe na kilka minut. Następnie umyłam włosy szamponem Yves Rocher i całkowicie go wykończyłam. Na ponad pół godzinki nałożyłam jeszcze toskańską maskę Planeta Organica, zmyłam i pozostawiłam włosy do prawie całkowitego wyschnięcia, około 10% było lekko wilgotne, i poszłam spać. Rano nie miałam problemu z rozczesaniem włosów, były obłędnie miękkie, śliskie i gładkie. Bardzo wygładzone końce, w dodatku mięsiste, nie przerzedzone - cudo! Zresztą same zobaczcie ;)


Włosy są o wiele krótsze, ale za to zdrowsze i gęściejsze. Dzisiejszą niedzielę mogę zaliczyć do udanych w 100%. Jestem w szoku, że moje włosy mogą się tak ładnie prezentować, zapewniam że na żywo jest jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Widać, że masło shea, olej kokosowy i maska toskańska dobrze im służą :)

Pozdrawiam,
Patrycja

32 komentarze

  1. Ja pozbyłam się 10 cm suchych i rozdwojonych końcówek. Zmiany są dobre, teraz włosy wyglądają na gęste i zdrowsze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ścięcie się im przysłużyło :) śliczne włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepięknie się błyszczą, zazdroszczę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielkie wow! Wyglądają naprawdę niesamowicie i wierzę, że na żywo jest jeszcze lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie cudne dzisiaj, że tylko mam je ochotę dotykać i jeszcze raz dotykać. Wracam do olejowania koniecznie, ale to też zasługa kochanej maski toskańskiej :)

      Usuń
  5. Mi się wydaje że po podcięciu włosy zawsze lepiej wyglądają po standardowym zestawie kosmetyków, dlatego lubię je podcinać :) No i te świeże końcówki :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, dlatego postanowienie na 2016 rok: często podcinać włosy! :D

      Usuń
  6. Ciekawi mnie ten szampon z YR. Wiele osób go sobie chwali. Chyba go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre są te szampony i sama często je kupuję :)

      Usuń
  7. Świetne masz te włosy, no po prostu zazdroszczę :D ja aktualnie też daje sobie spokój z przyrostem, nie sztuką jest mieć włosy po pas a nieładnie wyglądające, bardziej teraz stawiam na odżywienie ich niż długość :) Dlatego w tym tygodniu idę trochę ściąć, bo końcówki wyglądają już strasznie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie planuję je tak wyprowadzić na prostą, odżywić tak żeby naprawdę odżyły, często podcinać i nie martwić się długością. Myślę, że jak tak o nie zadbam i będę często odwiedzać fryzjera, to końcówki trochę zgęstnieją, a wtedy będzie łatwiej je zapuścić. Powoli, ale zapuścić :)

      Usuń
  8. Nawet nie widać tych utraconych centymetrów, ale rzeczywiście, włosy wyglądają na bardzo zdrowe, a ich blask to już w ogóle bije po oczach ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam czuję każdy utracony centymetr, ale myślę, że to takie zboczenie włosomaniaczek zwłaszcza zapuszczających ;p Jednak to jak teraz się czuję, tak lekko ze zdrowymi i nie puszącymi się końcami wszystko wynagradza :)

      Usuń
  9. Piękna długość ;) moje kudły nie lubią oleju kokosowego :(

    OdpowiedzUsuń
  10. Kondycja jest coraz lepsza :)
    Ciekawa jestem tej maski toskańskiej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze w tym tygodniu o niej napiszę i wrzucę post. Czekam tylko wielkiego tygodnia, żeby było wolne od szkoły :)

      Usuń
  11. Super :) Moje też potrzebują już cięcia, ale ze względu na rozdwajające się końce :/ Te najdłuższe sa ok, ale te wystające na całej długości...brr :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie moje nie są jakieś rozdwojone na końcach nigdy, tylko najbardziej cienkie partie przy twarzy :(

      Usuń
  12. mnie też czeka cięcie i już wyczuwam, że będę równie zadowolona, bo końce są już mocno przerzedzone ;) Moje też się puszą już długi czas i nie potrafię nad tym zapanować

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to przez to okres grzewczy w zimie, choć w sumie nigdy aż tak źle na mnie nie wpływało. Też nie lubię przerzedzonych końcówek! :D

      Usuń
  13. Ja się w czwartek wybieram do fryzjera.

    OdpowiedzUsuń
  14. Aktualnie stosuję Blueberry z Kallosa. Lubimy się :) Pozdrawiam Cię serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie wyglądają Twoje włosy. Długie, gęste, zdrowe - super! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojeja spodziewalam sie krotszej fryzurki po tym jak napisalas 6 cm :-D. A tu okazuje sie ze na widać tak bardzo straty lecz widac ze włosy odżyły ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmianę czuję, są nieco krótsze, ale jak na ścięcie 6 cm - czyli w sumie dużo, to nie czuję tak bardzo tej straty :)

      Usuń
  17. Uwielbiam tą serię z YVES ROCHER
    Dyed Blonde

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękne włosy :) Tez muszę iść do fryzjera i obciąć końcówki, bo prezentują się już tak sobie :(

    OdpowiedzUsuń
  19. Widać, że są dopieszczone ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem pod wrażeniemile poświęcasz na pielęgnacje włosów, ja jestem troooche leniwa, nie ma co xd No ale będe się o cd ciebie uczyc dbania o włosy :D
    Masz trudnego ucznia :)
    PS: Piękne włosy *.*
    Zapraszam, zaobserwujesz ? http://aleksisaliss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz jest dla mnie motywacją. Cieszę się z każdego komentarza i staram się na wszystkie odpowiedzieć :) Jeśli masz jakieś pytania lub chcesz wyrazić swoje zdanie skomentuj lub napisz na mój e-mail. Nie bój się, nie gryzę, a czasami nawet potrafię pomóc ♥

SZABLON BY: PANNA VEJJS.