Recenzja: Maska Alterra granat i aloes

• piątek, 13 marca 2015 44 komentarze:
W styczniu zakupiłam pierwszy raz polecaną przez wiele osób
maskę Alterra granat i aloes


Dzisiaj chciałabym ją zrecenzować i pokazać, co mnie w niej urzekło, a co nieco zraziło i zdziwiło.

Dlaczego ją kupiłam?
Ta maska jest bardzo polecana, ponieważ dobrze działa na włosy i ma bardzo ładny emolientowy skład. Nasz niepokój może budzić alkohol już na drugim miejscu w składzie, ale jeśli będziemy ją rozważnie stosować, to emolienty w dalszej części składu powinny odpowiednio zabezpieczyć włosy. Zawiera olej sojowy, bogaty w witaminę E i nienasycone kwasy tłuszczowe, olej z pestek granatu o właściwościach nawilżających i odżywiających, olej z krokosza brawierskiego - nawilżający i wygładzający, olej rycynowy wzmacniający cebulki włosowe, ekstrakt z granatu o działaniu nawilżająco-regenerującym, sok z aloesu - nawilżający, wzmacniający i zapobiegający wypadaniu włosów, ekstrakt z akacji, który łagodzi i regeneruje, prowitaminę B5, olej z nasion słonecznika o działaniu przeciwrodnikowym oraz inne składniki nawilżające, konserwujące, natłuszczające i zapachowe. Maska jest tania i dostępna zawsze w Rossmannie. Kosztuje w granicach 8-12 zł, często na promocji.


Opakowanie, zapach i wydajność
150 ml maski znajduje się w miękkiej tubce. Jest ona biała i bardzo gęsta. Bez problemu nakłada się ją na włosy, nie ma problemu z jej spłukaniem wodą. Nie jest wydajna, przynajmniej na moich włosach. Żeby dobrze pokryć włosy musiałam nałożyć dużo produktu. Nie wiem, na ile by mi starczyła gdybym sobie jej nie żałowała i używała bardzo często. Maska ma taki specyficzny zapach, który niestety nie przypadł mi do gustu. Nie był jednak na tyle okropny, że przestałam ją używać. Przemęczyłam się i powoli przyzwyczaiłam. 


Działanie maski
Maska przede wszystkim nawilżyła moje włosy nakładana na włosy na około 30 minut. Były po niej miękkie, sypkie i gładkie. Czuć było, że ją lubią, a ona odżywia je i zabezpiecza. Miałam wrażenie, że są gęściejsze i lepiej się układają. Jest idealna dla suchych włosów, ale dla zniszczonych może być za słaba. Warto jednak spróbować. Na pewno się nie zawiedziecie :) Musicie jednak uważać i nie nakładać jej na skalp, ani zbyt wysoko, bo może obciążyć włosy, szczególnie te delikatne i cienkie.


Podsumowanie
Bardzo polubiłam tę maskę i z pewnością kiedyś do niej wrócę, ale nie teraz, ponieważ chcę przetestować nowe Kallosy i skończyć inne maski. Mogę ją polecić Wam z czystym sumieniem. Warto ją wypróbować, bo naprawdę kosztuje niewiele, a może pomóc Waszym włosom. Jedynymi wadami są dla mnie zapach i wydajność, ale z tym można się pomęczyć ;) Pamiętajcie jednak, by nie zostawiać jej dłużej niż godzinę/dwie na włosach, ponieważ zawiera alkohol, na który powinnyśmy uważać, zwłaszcza jeśli zależy nam na zregenerowaniu suchych i zniszczonych włosów.


A Wy co sądzicie o tej masce? Używałyście jej kiedyś i jak się ona u Was sprawdziła?

Pozdrawiam,
Patrycja
SZABLON BY: PANNA VEJJS.