Ostatnio robi się głośno na temat firmy Indigo. Pewnie większości z Was kojarzy się ona głównie z akcesoriami i lakierami do wykonywania paznokci hybrydowych. Sama na początku byłam przekonana, że posiadają tylko takie produkty w swoim asortymencie, ale niedawno go bardzo poszerzyli. Obecnie znajdziemy tutaj również kosmetyki do pielęgnacji ciała, ale również i włosów. W tym momencie pewnie wszystkie włosomaniaczki się cieszą, ponieważ firma Indigo cieszy się dobrą opinią. Ich kosmetyki są dobrej jakości, świetnie się sprawdzają i są chwalone. Dzisiaj chciałabym zapoznać Was z moimi masełkami tej firmy. Jak myślicie, czy dobrze się spisały i jak je wykorzystałam?
Pop Sugar to masełko o cudownym słodkim, lekko waniliowym i cukrowym zapachu. Jest nienachalne, ale intensywne i zapach długo utrzymuje się na skórze. Ma zbitą konsystencję, która topnieje pod wpływem ciepła naszej skóry. Lekko i z łatwością rozprowadza się na skórze. Jest dość tłuste, więc wystarczy mała ilość do aplikacji. Producent zapewnia, że to masełko działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie i przyspiesza gojenie się ran. Ma za zadanie przyspieszyć gojenie się rozstępów oraz zapobiegać powstaniu nowym, poprawiać elastyczność skóry, redukować zmarszczki i działać przeciwstarzeniowo. Powinno być idealne na cellulit. Może być wybawieniem dla zmęczonych, napiętych i bolących mięśni.
Z kolei Indigolicious to masło o kwiatowym, spokojnym, ale pięknych zapachu. Skóra po jego zastosowaniu jest gładka, odżywiona i dobrze nawilżona. Jest to idealny kosmetyk dla suchych oraz zniszczonych włosów. Zawiera dużo witaminy A i E. Producent obiecuje, już po pierwszym zastosowaniu włosy będą bardziej zdrowe i odzyskają blask podobnie jak skóra. Masełko ma za zadanie chronić skórę przed mrozem, wiatrem, a także promieniowanie UV. Jest szczególnie polecane w pielęgnacji paznokci, po którym mają stać się zdrowe, twardsze, silniejsze i bardziej błyszczące. Można używać je tak jak Pop Sugar do pielęgnacji całego ciała, twarzy, włosów oraz paznokci i ust.
Masełka są zamknięte w ładne, kolorowe, ale klasyczne plastikowe słoiczki o pojemności 75 ml i zakręcane metalowymi nakrętkami. Są bardzo wydajne. Już wcześniej wspomniałam, że wystarczy niewielka ilość do posmarowania ciała, twarzy czy naolejowania włosów. Są dość tłuste, nie wchłaniają się szybko, dlatego nie warto przesadzać z ilością, bo w tym przypadku nie sprawdza się, że im więcej tym lepiej. Szkoda marnować produktu, który nałożony w nadmiernej ilości i tak cały się nie wchłonie.
Podoba mi się wszechstronność tych masełek. Z jednej strony powstało 9 wersji, a każda z nich ma nieco inne przeznaczenie, ale łączy je to, że można ich używać praktycznie do wszystkiego. Bardzo lubię takie kosmetyki, jednak bardzo często coś, co ma służyć do wszystkiego, nie sprawdza się do niczego. Tutaj coś takiego nie ma miejsca. Masełka sprawdzają się w każdej sytuacji świetnie, jednak mimo to różnią się między sobą, nie tylko zapachem.
Należy wspomnieć, że nie są to w 100% masła shea. Oba produkty, które posiadam oraz inne wersje zawierają również inne oleje, takie jak: kokosowy, ze słodkich migdałów i wiele wiele innych. Ponadto w ich składzie znajdziemy kompozycje zapachowe, ale to normalne, w końcu są to masełka perfumowane. Jednak maslo shea stanowi większość, a jeśli u Was nie sprawdza się tylko jeden olej, to z pewnością polubicie właśnie te produkty, ponieważ są to mieszanki z przewagą tytułowego produktu.
Należy wspomnieć, że nie są to w 100% masła shea. Oba produkty, które posiadam oraz inne wersje zawierają również inne oleje, takie jak: kokosowy, ze słodkich migdałów i wiele wiele innych. Ponadto w ich składzie znajdziemy kompozycje zapachowe, ale to normalne, w końcu są to masełka perfumowane. Jednak maslo shea stanowi większość, a jeśli u Was nie sprawdza się tylko jeden olej, to z pewnością polubicie właśnie te produkty, ponieważ są to mieszanki z przewagą tytułowego produktu.
Zauważyłam, że Indigolicious bardziej lubi się z moimi włosami. Lepiej reagują właśnie na tą wersję. Po zastosowaniu Pop Sugar są nieco bardziej oklapnięte i tępe w dotyku. Efekt ten szybko mija, ale w przypadku różowego masełka, takie coś nie ma absolutnie miejsca. Włosy od razu po zastosowaniu są takie, jak powinny być naolejowane włosy: błyszczące, mięsiste, gładkie, ale nie oklapnięte i tłuste. Indigolicious, według mnie, lepiej domywa się odżywkami i maskami, za to Pop Sugar już nie tak łatwo i stąd ten problem, o ile mogę nazwać to problemem, ponieważ nie przeszkadza mi to, aż tak żebym zaprzestała używać żółtego masełka. Uważam to za mały defekt i tyle.
Jako, że firma Indigo kojarzy się wszystkim głównie z paznokciami, nie można zabraknąć i tego akcentu w masełkach shea. Naprawdę polecam je stosować do olejowania paznokci i skórek. Działają zbawiennie na zniszczone, matowe oraz rozdwajające się paznokcie. Pomogą zregenerować paznokcie po ściągnięciu żeli, tipsów, a nawet hybryd, jeśli są delikatne. Stylistka Indigo - Pani Kasia Zbroińska, jest pomysłodawczynią na użycie masełek shea w pielęgnacji paznokci. Wystarczy Wam drobnoziarnista oraz nabłyszczająca polerka lub bloczek oraz tytułowe masło.
1. Delikatnie matowimy płytkę paznokci i wyrównujemy wszelkie nierówności.
2. Aplikujemy dużą ilość masla shea na paznokcie oraz skórki wokół nich.
3. Staramy się wytrzeć delikatnie masełko palcami, a następnie sięgamy po nabłyszczający bloczek i wcieramy olej.
4. Gdy zostanie go już mało, dokładamy kolejna porcję masła.
5. Znowu używamy polerki nabłyszczającej i ponownie wcieramy.
Jak widzicie zabieg jest banalnie prosty. Zajmuje maksymalnie 15-20 minut, a potrafi dużo zdziałać. Wykonałam go mojej mamie, która ma słabe i rozdwajajace się paznokcie, ponieważ ta pielęgnacja ma pomóc na ten problem. Już po pierwszym zabiegu była bardzo zadowolona. Bardzo mogę Wam polecić ten zabieg. Pamiętajcie jednak, że tuż po i do 2-3 dni płytka będzie bardziej tłusta, dlatego wszelkie lakiery i hybrydy nie będą się na paznokciach trzymać. Efekty widoczne są od razu, ale warto powtarzać zabieg kilka razy dla osiągnięcia lepszych efektów.
Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tak długim postem i liczę na to, że zaciekawiłam choć troszkę tymi masełkami. Na mnie zrobiły bardzo dobre wrażenie. Nadal będę je stosować do pielęgnacji włosów, paznokci, ust oraz oczywiście ciała i twarzy. Ciekawa jestem również innych wersji zapachowych, a także ich działania. Na tych się nie zawiodłam. Strasznie cieszę się, że mogłam poznać te produkty. Jeśli i Was zainteresowały zapraszam na stronę firmy Indigo
Pozdrawiam,
Patrycja
Pozdrawiam,
Patrycja
Super masełka :)
OdpowiedzUsuńŚwietne kosmetyki!!!Faktycznie osttanio głośno o firmie Indigo
OdpowiedzUsuńDlatego sama się na nie skusiłam i nie żałuję!!! Super masełka :)
UsuńTyle różnych zastosowań :)
OdpowiedzUsuńI właśnie mi się w nich bardzo podoba :)
UsuńMasełka bardzo mnie zaciekawiły. Z chęcią się na nie skuszę :-)
OdpowiedzUsuńBardzo polecam. Wersje, które posiadam są świetne. Ciekawa jestem też innych zapachów ;)
UsuńOj przetestowałabym - są wyjątkowo kuszące :)
OdpowiedzUsuńWyglądają ekskluzywnie. Jestem skuszona!
OdpowiedzUsuńZdecydowanie opakowania masełek są w moim stylu :)
UsuńSłyszałam ostatnio sporo dobrego o tych masełkach i bardzo mnie ciekawią :D
OdpowiedzUsuńPosiadam Pop Sugar i jestem zadowolona. Zapach zdecydowanie w moim guście. Masełko jest idealne na cellulit, rozstępy i do masażu. Do włosów jeszcze nie próbowałam, muszę sprawdzić. Do paznokci używam do skórek i na płytkę :)
OdpowiedzUsuńPolecam :)
Jeśli pomaga na cellulit, to wszystkie kobiety go pokochają, ponieważ obecnie chyba nawet chudziutkie dziewczyny go mają, takie czasy ;p
UsuńBardzo lubię markę Indigo. Używam ich żeli, efektownych pyłków, szukam inspiracji na ich Instagramie oraz YT. Nie mogłam oprzeć się tym masłom i dlatego zamówiłam Aurorę, Seventh Heaven oraz Indigolicious. Jestem z nich bardzo zadowolona, więc dziewczyny jeśli się wahacie, to przestańcie i śmiało kupcie chociaż jedno, żeby je wypróbować! Nie powinniście żałować, bo tak jak pisała Tyśka mają wiele zastosowań i są bardzo wydajne.
OdpowiedzUsuńDokładnie! Warto spróbować :)
UsuńLubię Indigo :)
OdpowiedzUsuńNa te masła namówiła mnie starsza córka. Wybrałyśmy na początek tylko Magic Star, ale tak mi się spodobało że kupiłyśmy jeszcze Raspberry Love. Faktycznie są wydajne, choć używając do wszystkiego szybko się kończą :)
OdpowiedzUsuńZe swojej strony dodam jeszcze, że inne produkty Indigo też są warte uwagi. Choćby kremy do rąk, balsamy do ciała. Ich tradycyjne lakiery też bardzo lubię. Innych nie używałam.
OdpowiedzUsuńRównież mogę polecić kremy do rąk i balsamy do ciała - świetne produkty! Nie używałam ani zwykłych, ani hybrydowych i żelowych lakierów, ale na hybrydy i żele mam ochotę :) Ich efekty są za to świetne!
UsuńBardzo ciekawy i wyczerpujący post :) Fajne te masełka. Bardzo ładne zdjęcia zrobiłaś;)
OdpowiedzUsuńDziękuję za docenienie. Wiem, że zdjęcia nie są perfekcyjne, ale staram się jak mogę i na ile pozwala mi mój aparat :)
UsuńJejku, ale mnie nakręciłaś! Musze je mieć <3 !
OdpowiedzUsuńKupiłam kilka dni temu po przeczytaniu tej recenzji. Wybrałam zapach Pop Sugar. Pięknie pachnie :) Masełko nie jest tanie, ale na moje oko bardzo wydajne. Ma fajną konsystencję, bardzo przyjemną. Miło się go używa, ja przeważnie używam do olejowania moich włosów i w tym celu sprawdza się jak najlepiej :) Włosy wyglądają o wiele lepiej, bardziej błyszczą i są mięciutkie :)
OdpowiedzUsuń