Recenzja: Olej kokosowy rafinowany Nacomi

• środa, 18 lutego 2015 26 komentarzy:
Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją mojego ulubionego oleju do włosów. Tak, zakochałam się w nim od pierwszego użycia :) Mam zaszczyt przedstawić Wam to cudeńko:

olej kokosowy Nacomi


Dlaczego go kupiłam?
Prawdę mówiąc po prostu nie wytrzymałam z ciekawości. Mam średnioporowate włosy, które kiedyś były nieco wysokoporowate i bałam się, że na moioch włosach olej się nie sprawdzi i będzie przyczyną tylko wielkiego puchu, a nie ładnych włosów. Jest jednak wiele dziewczyn, które nie mają włosów niskoporowatych, a u nich olej sprawdza się super. A więc postanowiłam go kupić, tym bardziej, że była na niego promocja w Hebe. Kosztował około 8 zł. Na dodatek spotkałam się z firmą, która rzekomo jest bardzo dobra :)


Opakowanie, zapach i wydajność
Niestety jest to olej rafinowany, więc nie pachnie kokosem... wogóle niczym nie pachnie. Jednak z tego co wiem, naszym włosom jest to obojętne, czy olej jest rafinowany, czy nie. Co innego jeśli chcielibyśmy używać go na skalp, wtedy nierafinowany jest o wiele lepszy. Jednak innego olejku nie było, a ja nie chciałam niewiadomo, gdzie szukać skoro spotkałam go tu i tak mnie kusił. Opakowanie jest bardzo ładne. Po okręceniu nakrętki mamy szybkę zabezpieczającą wykonaną z plastiku. Jest ona bardzo przydatna. Olej jest biały i ma konsystencję stałą, ale zmienia się w ciecz w bardzo ciepłych pomieszczeniach lub gdy postawimy go na grzejniku albo rozpuścimy w dłoniach. Olejek jest bardzo wydajny, w sumie jak każdy olej :) Starcza na długo, ubyło mi go trochę, to fakt, ale codziennie zabezpieczam nim końce i olejuję co 2 dni, więc to normalne przy tak częstym stosowaniu.



Jak olej działa na włosach?
Bardzo dobrze! Ładnie je zabezpiecza przed utratą wody i nabłyszcza. Ciągle piszecie mi w komentarzach, że mam ładne błyszczące włosy. Są one takie zawsze, ale za sprawą tego olejku po prostu biją blaskiem, naprawdę :) Olej super sprawdza się też używany do zabezpieczania końcówek. Czasami daję tylko go na końce, a czasami daję jeszcze odrobinkę mojego serum z Green Pharmacy. Zauważyłam też, że włoski po nim jakby trochę odżyły i bardzo delikatnie, ale się pogrubiły. Używam go czasem na skalp, ponieważ chcę w ten sposób nieco przyspieszyć porost. Robię to zazwyczaj raz na tydzień, bo mam niestety włosy przetłuszczające się.

Efekty na włosach

Podsumowanie
Z czystym sercem mogę polecić Wam ten olej. Bardzo dobrze się sprawdzi, nawet jeśli macie wysokoporowate włosy, ponieważ możecie go dodać do każdej maski lub używać tylko na skalp, wtedy nie powinien puszyć włosów. Jeśli jednak nie sprawdzi się polecam używać go na skórę, jest ona po nim mięciutka i gładka :) Ciężko jest z nim przesadzić i obciążyć włosy.



A Wy używałyście oleju tej firmy, a może innej? Jak się u Was sprawdził: polecacie czy raczej nie? :)


Buziaki :*
tyśka

Niedziela dla włosów (14): Maseczkowanie

• niedziela, 15 lutego 2015 28 komentarzy:
Ostatnio na blogu Anwen przeczytałam o sposobie blogerki Henri na "wprasowywanie" we włosy maseczek i odżywek. Postanowiłam przetestować i sprawdzić jakie efekty przyniosłoby to na moich włosach. Od razu uprzedzam, że w tej niedzieli nie ma dużo kosmetyków, ponieważ chciałam zobaczyć, jak sprawdzi się ta metoda. poza tym niedawno zauważyłam, że im mniej ląduje na moich włosach tym lepiej, pod warunkiem, że kosmetyki muszą polubić się z moimi włosami :)


Na czym polega pomysł Henri?
Henri wymyśliła metodę 300 sekund. Polega ona na tym, że dzielimy włosy na 2 lub więcej części. Wylewamy maskę lub odżywkę na ręce, zaczynamy nakładać i wprasowywać we włosy od ucha ku końcom. Czynność na każdej części powtarzamy 50 razy. W międzyczasie musimy 2-3 razy nałożyć nową porcję odżywki/maski, ponieważ poprzednia została już ładnie wprasowana. Po 5 minutach możemy zmyć odżywkę lub owinąć włosy w ręcznik/czepek i pochodzić tak po domu.


Co daje ta metoda?
Chodzi tu głównie o rozchylenie łusek włosa pod wpływem ciepła, co ma pomóc przeniknąć odżywczym substancjom przeniknąć do włosa. Poza tym stosując tę metodę mamy pewność, że odżywkę zaaplikowaliśmy na całe włosy, a nie tylko część ;) Więcej informacji znajdziecie w tym poście napisanym przez Henri ;)


Tak więc swoją niedzielę dla włosów rozpoczęłam od nałożenia gliceryny na dolną połowę włosów. Po godzinie nałożyłam też olej kokosowy oraz rzepakowy (głównie na same końce) i też trzymałam nie dłużej niż glicerynę. Włosy umyłam żelem do higieny intymnej Facelle, podzieliłam włosy na 2 części i zaczęłam cały rytuał :) Zaczęłam aplikować maskę Alterra granat i aloes. Potem nie zmyłam jej, a pozostawiłam na włosach jeszcze na kilka minut. Po tym czasie wróciłam do łazienki i spłukałam nadmiar maski. Zawinęłam je w koczka ślimaczka na całą noc :) Efekt rano był dość ładny, ale szybko zniknął. Po kilku godzinach miałam tylko delikatnie powywijane końce :( Jednak z efektu takiego maseczkowania jestem bardzo zadowolona. Włoski były o wiele gładsze i bardziej nawilżone niż zwykłe :) Z pewnością to zasługa tej metody, która mam zamiar stosować dalej i Was również do tego zachęcam :)


Przedstawiam Wam efekt na moich włosach:

Tak wiem, że przydałoby się podcięcie :D


A oto mój nowy Kallosik, którego wczoraj kupiłam :D

Buziaki :*
tyśka

Jak poradzić sobie z plątaniem włosów?

• wtorek, 10 lutego 2015 43 komentarze:
Plątanie włosów to jeden z najczęstszych włosowych problemów z jakimi mamy do czynienia i jaki znamy. Tak naprawdę mamy z nim do czynienia cały czas w mniejszym lub większym stopniu. Dlaczego cały czas? Znacie ten ból splątanych po nocy włosów? O ile mi ten problem nie przeszkadza za bardzo, ponieważ nie ma tragedii, o tyle czesanie włosów mojej młodszej siostry to istny koszmar. Wie o tym każdy kto próbował się tego podjąć i tak kończyło się krzykiem i łzami w oczach. W sumie to się nie dziwię, tak splątane włosy naprawdę ciężko rozczesać. Zazwyczaj i tak pada na mnie, no bo "ja się przecież znam tak dobrze na włosach". Wszystko da się wykorzystać przeciwko mnie, nawet tak fajny i miły dla mnie temat włosów :D Jeśli nie wiecie jak sobie z tym poradzić oraz chcecie poznać mój sposób na rozczesanie okropnych "splątańców" zapraszam :)

1. Olejować włosy
Najważniejsza zasada to olejowanie wlosów. W przypadku tak małej dziewczynki wystarczy raz na tydzień i niewielka ilość. U starszych dzieci i dorosłych warto olejować przed każdym myciem. Dzięki temu wygładzimy włosy, będą lepiej się układały, a problem plączących się włosów powinien zniknąć.

www.kobietyka.pl

2. Używać masek oraz odżywek do spłukiwania i bez
Maski i odżywki mają działanie wygładzające, więc warto ich używać przed i po myciu włosów. Te bez spłukiwania, czyli różnego rodzaju spraye i nie tylko, będą "strzałem w dziesiątkę". Zawierają silikony i różne olejki, które pomagają w rozczesaniu włosów.

www.kosmetyki-do.pl

3. Serum i olejki na końcówki
Na pewno macie w domu różne preparaty przeznaczone do zabezpieczania końcówek. Można stosować je również na długość włosów, ale z umiarem, żeby ich nie obciążyć.


4. Czesać kilka razy dziennie
Bardzo często jesteśmy tak zabiegane, że nie mamy czasu skorzystać z toalety, a co dopiero poprawić włosy, czy makijaż. Na pewno wiecie o czym mówię ;) Mi też często zdarza się rozczesać włosy tylko rano i po powrocie do domu, a to duży błąd. Szczególnie jeśli jest wilgotno, moje włosy lubią się delikatnie kręcić i plątać, a wtedy potrzebują szczotki, więc warto zmienić swoje nawyki i znaleźć te kilka sekund na rozczesanie włosów :)

archiwum.allegro.pl

5. Związywać z kitkę, warkocz lub koczka na noc
Warto włosy związać na noc, szczególnie jeśli mamy plączące się włosy. Zostawienie ich samych sobie w przypadku gdy wiercimy się na łóżku, to nie jest dobry pomysł ;) Oczywiście przed uczesaniem się na noc, rozczesujemy dokładnie włosy!

segritta.pl

A jak poradzić sobie, gdy dopiero teraz czytamy ten post a musimy już wyjść z domu?
Wystarczy kropelka oleju lub serum, wmasowujemy w nasze włosy i zaczynamy je czesać, ale od końcówek i powoli coraz bardziej w górę :) Ja tak zawsze je czeszę z przyzwyczajenia. To dobry sposób, jeśli do tej pory grzebień lub szczotka zatrzymywała się tuż przy głowie. Warto zaopatrzyć się w Tangle Teezer, który genialnie wygładza włosy, a przy tym nie sprawia bólu i nie wyrywa dużo włosów. 

Ciekawa jestem, czy Wy macie problem z właśnie takimi włosami? Jak sobie z nim radzicie? Macie podobne sposoby do moich?

tyśka

Niedziela dla włosów (13): Modyfikacja maski Kallos Keratin

• niedziela, 8 lutego 2015 31 komentarzy:
W związku z tym, że w lutym biorę udział w akcji włosomaniaczek i testuję moją ukochaną maskę Kallos Keratin, postanowiłam wykorzystać ją w dzisiejszej niedzieli :) Wiem jak działa solo na moich włosach i jestem z niej bardzo zadowolona :) Wiem również jak działa z innymi maskami i dodatkami, ale postanowiłam jednak dziś postawić na pewniaka, czyli maskę keratynową z dodatkiem gliceryny i mąki ziemniaczanej. 


Do 2 łyżek stołowych maski dodałam kilka kropel gliceryny, a następnie 2 naprawdę czubate łyżeczki mąki ziemniaczanej. Wymieszanie tego nie było łatwe, ale udało się. Otrzymałam gęstą, naprawdę gęstą konsystencję i było jej za dużo. Wszystko nałożyłam na włosy od ucha w dół, a resztki nawet na włosy na głowie. Trzymałam to mniej więcej 2-3 godzinki, dokładnie Wam nie powiem, ponieważ byłam zajęta i nie zwracałam uwagi na moje włosy. Po zdjęciu ręcznika ujrzałam nieźle posklejane włosy, które praktycznie wchłonęły maskę :) Byłam lekko w szoku, bo przecież maski było za dużo na włosach :) Umyłam je szamponem Babydream i nie nakładałam żadnej odżywki. Zabezpieczyłam je olejem kokosowym i moim serum z Green Pharmacy, którego nie ma na zdjęciu ;(


Jednak z efektu końcowego jestem bardzo zadowolona :) Włosy były miękkie w dotyku (jak to po masce), ładnie się układały i o dziwo nie były oklapnięte. Niedzielę mogę uznać za udaną, mimo że skromną :)



A Wy lubicie maski Kallos? Macie swoją ulubioną? Lubicie wzbogacać swoje maski do włosów?


Więcej na temat wzbogacania masek: tutaj

tyśka

Trochę o tuningowaniu masek do włosów...

• czwartek, 5 lutego 2015 35 komentarzy:
Bardzo często zdarza się, że kupujemy jakąś maskę, która potem nie sprawdza się na naszych włosach. Najczęściej jest ona za lekka dla naszych problematycznych włosów. Nie działa, nawet jeśli nałożymy jej więcej. W takim wypadku nie warto jej nikomu oddawać, czy wyrzucać, ale po prostu tuningować ją, czyli wzbogacać. Możemy dodawać oleje, nawilżacze (glicerynę, aloes, mocznik) lub proteiny (hydrolizowaną keratynę lub jedwab, cysteinę, kolagen). Ale zanim zaczniemy dodawać do niej różne składniki powinnyśmy dokładnie przeanalizować skład i zobaczyć, czego brakuje naszej masce, by dobrze działała. Bardzo dobrymi maskami do wzbogacania są maski Kallos oraz Serical.


alishianails.pl

Maska, która nie odżywia
Takim maskom najczęściej brakuje odżywczych protein, których potrzebują każde włosy - w mniejszej lub większej ilości. Wystarczy dodać zwykłe żółtko jaja lub kupić hydrolizowaną keratynę lub jedwab i dodawać kilka kropel do porcji maski. Do wzbogacania takich masek nadadzą się też świetnie cysteina oraz kolagen.

Za lekka maska
Maska jest za lekka, gdy nie dociąża odpowiednio naszych włosach, a wręcz po jej użyciu są lżejsze i fruwają jak piórka. Do takiej maski warto dodać odrobinę oleju, obojętnie jakiego. Nada się nawet najzwyklejszy rzepakowy, słonecznikowy lub oliwa z oliwek. Tą ostatnią każde włosy raczej kochają, więc będzie ona według mnie najlepsza z tych trzech opcji. Jednak to Wy znacie swoje włosy i wiecie, co jest dla nich najlepsze. Wystarczy kilka kropel do porcji, którą mamy zamiar nałożyć na włosy. Od razu zauważycie efekt :)

hairlovelo.pinger.pl

Za ciężka maska
Co zrobić jeśli maska jest zbyt ciężka i obciąża nam włosy? Wystarczy dodać odrobinę jakiegokolwiek nawilżacza. Jeśli nie chcemy zamawiać różnych półproduktów, możemy udać się do apteki i zakupić glicerynę. Dobry będzie też sok z aloesu i miód. Kilka kropel do porcji maski i od razu zauważycie różnicę. Ale jeśli macie zamiar zrobić zakupy internetowe i kupić półprodukty to polecam żel hialuronowy, panthenol i mocznik.

Domowe składniki do wzbogacania
W kuchni mamy wiele produktów, które możemy używać także do wzbogacania masek. Są to:
- żółtko - zawierające proteiny, idealne do masek, które nie odżywiają;
- miód - nawilżacz, do masek za ciężkich;
- glutek z siemienia lnianego - nawilżacz;
- mąka ziemniaczana - wygładza i nabłyszcza włosy;
- jogurt naturalny - nawilża i odżywia;
- oleje.


A Wy lubicie tuningować maski do włosów, czy wolicie się w to nie bawić? Jakie polecacie? :)
tyśka

Akcja włosomaniaczek: Testujemy Kallosy!

• wtorek, 3 lutego 2015 20 komentarzy:

Na blogu Anwen pojawiła się ostatnio informacja o nowej akcji włosomaniaczek :) Byłam przeszczęśliwa, gdy się o tym dowiedziałam i od razu się zgłosiłam. Nigdy nie brałam udziału w takich akcjach. więc jest to tym bardziej większa dla mnie radość. Wystarczy wypełnić kartę zgłoszeniową w tym poście, by wziąć udział. Akcja trwa cały luty, a my możemy wybrać sobie jedną maskę firmy Kallos, która chcemy przetestować :) Na zakończenie akcji Anwen doda ankietę, którą powinnyśmy wypełnić, co da potem porównanie, która maska najlepiej sprawdza się na jakich włosach. Uważam, że ta akcja jest naprawdę fajna i już w niedzielę użyłam mojego Kallosa Keratin - to właśnie go chcę przetestować. Będę go częściej używać, ale oczywiście z umiarem, ponieważ zawiera proteiny :)


Także gorąco zachęcam Was do wzięcia udziału i testowania tych masek, bo według mnie zasługują one na uwagę - są tanie i dobrze działają na włoski! A to chyba najważniejsze :) Spieszcie się, bo Ania zbiera zgłoszenia tylko do 8 lutego. Dajcie znać, czy Wy też bierzecie udział i jaką maskę będziecie testować :)

tyśka


Niedziela dla włosów (12): Mix na głowie

• niedziela, 1 lutego 2015 34 komentarze:
Witajcie! Swoją niedzielę zaczęłam wczoraj około godziny 22. Na lekko zwilżone włosy nałożyłam: najpierw na końce maskę Alterra granat i aloes, a następnie na całą długość olej kokosowy i moją nową maskę - Isana Effektiv-Kur Oil Care :) Odczekałam kilkanaście minut, aby położyć naprawdę dużo maski Kallos Keratin, nie żałowałam sobie. Postanowiłam odżywić i nawilżyć trochę moje włosy przy nasadzie, które zazwyczaj nie są tak maltretowane jak reszta, ponieważ bardzo łatwo u mnie o oklapnięte włosy :( Planowałam dzisiaj umyć włosy Radicalem, by trochę je oczyścić. Ostatnio włosy zaczęły mi się szybciej przetłuszczać! Okropność... jednak nie dam za wygraną, nie będę ich myć przecież codziennie! Postanowiłam, że będę przez ferie robić maseczkę z drożdży na skalp i płukanki z mięty. Kto wie, może nawet zacznę pić te okropne drożdże... Postaram się je myć co 3, a nie co 2 dni. Ubezpieczyłam się też w suchy szampon Isany, nie dam im za wygraną :) No to to by było na tyle moich postanowień i walki z przetłuszczaniem :) Teraz wracajmy do niedzieli:



Tak "tłuste" od masek i oleju włosy, zaplotłam w warkocz i poszłam spać. Rano umyłam je Radicalem i na chwilę nałożyłam odżywkę Nivea Long Repair i zmyłam. Po czym dowiedziałam się, że jedziemy na zakupy, a ja miałam mokre włosięta... i musiałam je wysuszyć! Nienawidzę tego robić, bo potem są takie lekkie i wyglądają mizernie :( Zabezpieczyłam je sporą ilością serum z Green Pharmacy i podsuszyłam. Tak jak myślałam wyglądały mizernie, były lekkie i takie nijakie...







Na zdjęciach prezentują się lepiej, ale gdybyście zobaczyli je na żywo to pomyślelibyście, że mam max 5 cm w obwodzie kucyka :( Ogólnie to kolejny powód, że muszę bardziej o nie dbać i unikać suszarki, lokówki, prostownicy jak ognia... No i przydałoby się podcięcie, zastanowię się nad tym i dam znać!


tyśka

O pielęgnacji włosów suchych i zniszczonych...

• piątek, 30 stycznia 2015 21 komentarzy:
Ostatnio zastanawiałam się co by tu ciekawego napisać. I wpadłam na pomysł napisania o włosach suchych i zniszczonych :) Wiele dziewczyn ma takie włosy i zastanawiają się, czy one są suche, czy może zniszczone. Niestety bardzo często nie możemy się zdecydować i wybieramy złą pielęgnację, która nie pomaga nam się uporać z problemem. Osobiście sama mam suche włosy na końcach, które bardzo ciężko nawilżyć. Mają też nieco wyższą porowatość niż te znajdujące się wyżej.

wizaz.pl

Jakie są włosy suche?
Włosy suche są niemiłe i często szorstkie w dotyku.  Bardzo często włosy normalne stają się suche przez nieodpowiednią pielęgnację, np. gdy używamy zbyt mocnych szamponów i wogóle ich nie odżywiamy. Zdarza się, że z takimi włosami już się rodzimy. Najczęściej włosy suche posiadają kręconowłose, ale ja mimo, że mam praktycznie proste również mam suche końce. Są bardzo suche, łamliwe, często się rozdwajają. Nie posiadają lub mają bardzo mało otoczki tłuszczowej wokół włosów. Mają rozchylone łuski włosowe, przez co mogą się puszyć i elektryzować.

Jak pomóc suchym włosom?
Aby pomóc takim wymagającym włosom trzeba traktować je bardzo delikatnie i łagodnie. W naszej pielęgnacji powinno znaleźć się miejsce na delikatne szampony dla dzieci (polecam Babydream). Aby je odżywić musimy często nakładać na nie maski nawilżające i natłuszczające oraz olejować na kilka godzin. Takie włosy bardzo lubią humektanty, m.in. glicerynę, aloes i miód. Warto kupić w aptece glicerynę i olejować nią włosy. Nie róbcie tego jednak w deszczowe i bardzo zimne dni, ponieważ włosy się napuszą. Włosy suche bardzo lubią metodę OMO i OOMO (więcej tutaj). Dla takich włosów odpowiednie będą oleje dla włosów wysoko- i średnioporowatych, np. olej rzepakowy, słonecznikowy, lniany, ze słodkich migdałów, z pestek śliwki i winogron, z wiesiołka oraz oliwa z oliwek. Warto zabezpieczać je jedwabiem i silikonowym serum, by ochronić je przed łamaniem i rozdwajaniem. Musimy uważać na zioła w odżywkach oraz płukankach, ponieważ niektóre bardzo je wysuszają. Jednak warto spróbować glutka z siemienia lnianego, który ładnie nawilża i pielęgnuje włosy.

www.jakkupowac.pl

Jakie są włosy zniszczone?
Włosy zniszczone zawsze są suche, natomiast suche nie zawsze zniszczone. Warto zapamiętać tę różnicę ;) Są zazwyczaj bardziej matowe i sztywniejsze niż suche. Zniszczenia są spowodowane farbowaniem, rozjaśnianiem, prostowaniem, suszeniem, kręceniem lokówką itp. Więc większość rad, które dotyczą włosów suchych sprawdzą się u włosów zniszczonych. 

Jak pomóc zniszczonym włosom?
Włosy te bardzo lubią i potrzebują protein. Warto spróbować laminowania włosów żelatyną (ale nie zbyt często) i używać masek z proteinami, które dodatkowo można wzbogacić olejami. Możemy dodawać do zwykłych masek hydrolizowaną keratynę, czy jedwab). Włosy suche nie przepadają za proteinami, natomiast zniszczone już tak. Można również pomyśleć nad keratynowym prostowaniem. Będzie ono bardzo pomocne przy bardzo zniszczonych włosach. W przypadku takich włosów bardzo ważne jest regularne podcinanie. O ile włosy suche można "naprawić" i zregenerować, tak w przypadku zniszczonych nie naprawimy większości szkód, które zawdzięczamy np. ciągłemu prostowaniu itd. Można je tymczasowo zregenerować i zabezpieczyć, ale nie będzie to trwały efekt. W przypadku obu typów włosów musimy unikać wysuszających detergentów i alkoholi (SLS, SLES, alcohol denat i isopropyl alcohol). Podobnie jak włosy suche, zniszczone lubią olejowanie i zabezpieczanie ich silikonowym serum.

PS. Pamiętajcie, że może być również tak, że na początku prostowania włosów nie są one od razu zniszczone. Najpierw zaczynają być suche, dopiero później się niszczą pod wpływem wysokiej temperatury. Tak samo w przypadku suchych włosów: mogą być zdrowe, mimo że się puszą.

PS2. Mam nadzieję, że podoba Wam się nowe logo bloga. Co sądzicie? Lepsze od poprzedniego? Ale tak szczerze ;)

tyśka

Recenzja: Maska keratynowa z proteinami Kallos Keratin

• środa, 28 stycznia 2015 46 komentarzy:
Witajcie kochani! Dzisiejszy wpis będzie recenzją i moimi wrażeniami po prawie 2 miesiącach stosowania 

maski Kallos Keratin

Nie skończyłam jej i nie wiem kiedy to nastąpi, ponieważ kupiłam litrowe opakowanie :D

Dlaczego ją kupiłam?
 Dużo się naczytałam, naprawdę dużo, zanim znalazła się na mojej liście zakupów. Każdy ją polecał, ponieważ ma bardzo dobry skład. Wszystkie ważne składniki, w tym proteiny znajdują się przed zapachem. Występują w niej silikony, które mają za zadanie ochronić włos przed utratą wody i zabezpieczyć przed uszkodzeniami. Zastanawiałam się nad kupnem Kallos Banana, ale nie miała ona tylu pozytywnych opinii, co to, a w dodatku dobroczynne substancje znajdowały się po zapachu, czyli w minimalnej ilości. W dodatku była tania: około 10 zł za litrowe opakowanie, to naprawdę niewiele! Poza tym kończyła mi się maska z Biovaxu i trzeba było zaopatrzyć się w coś nowego :)

Skład maski

Zapach i wydajność
Użyłam ją 2 dni po zakupie. Pierwsze co mnie zdziwiło to zapach. Był taki, jakiś inny, coś w rodzaju męskich perfum. Bardzo ładny zapach, ale dość specyficzny, ale już zdążyłam się do niego przyzwyczaić ;) Maska jest bardzo wydajna przez swoją lejącą, ale nie rzadką konsystencję. Naprawdę nie mam pojęcia kiedy ją skończę, niewiele mi jej ubyło. Zajmie mi to chyba kilka miesięcy. 

Konsystencja jest idealna, nie za rzadka, nie za gęsta, dzięki czemu produkt jest wydajny i łatwo się go aplikuje na włosy. Obecnie maski mam trochę mniej, zdjęcie robione było po 2 tyg. stosowania.

A co z działaniem? 
Pod tym względem jest po prostu świetna! Pięknie wygładza i nawilża włosy. Zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Jednak bardzo mile mnie zaskoczyła, po około 2 tygodniach stosowania, zauważyłam znaczną poprawę w wyglądzie moich włosów. Stały się bardziej odżywione, nie były już tak suche, co przed jej stosowaniem. Ponadto zauważyłam, że włosy są minimalnie grubsze przy jej stosowaniu. Ale to tylko przez proteiny, które wnikają we włosy. To one powodują efekt "pogrubienia". Kolejnym plusem, za który kocham tę maskę jest to, że chroni włosy. Dzięki niej końcówki mniej mi się rozdwajają (głównie dzięki silikonom). Stosowana przed lub po umyciu ułatwia rozczesywanie włosów :) Nie obciąża, jeśli nie nałożymy jej zbyt dużo.


Jak często używać?
Najbezpieczniej używać ją raz w tygodniu, żeby uniknąć przeproteinowania. Jednak każde włosy są inne, np. moje nie zareagowały źle (nawet bardzo dobrze) na używanie jej 2 razy w tygodniu :) Nie przesadzajmy jednak. Stosowanie jej częściej niż 2 razy w tygodniu będzie już przesadą.


Podsumowanie
Ogólnie jestem bardzo zadowolona z działania maski. Robi to, co ma robić, czyli nawilżać, zabezpieczać i odżywiać. To produkt, który z czystym sercem mogę polecić osobom z suchymi, zniszczonymi włosami. Na pewno odbuduje zniszczenia i poprawi ich kondycję. Będzie idealnym zabezpieczeniem dla delikatnych włosów.


A Wy co sądzicie o tej masce i innych z Kallosa? Jak się sprawują?

tyśka

Niedziela dla włosów (11): Tuningowanie masek do włosów

• niedziela, 25 stycznia 2015 26 komentarzy:
Niedzielę tak naprawdę wykonałam wczoraj po południu, ponieważ miałam czas :) Postanowiłam nie wymyślać nic nowego, a jedynie zmieszać moje 2 maski, które obecnie testuję: Kallosa Keratin i Alterrę Granat i Aloes :) Ale najpierw naolejowałam skalp olejkiem kokosowym, ostatnio intensywnie go używam właśnie na skórę głowy.


Wracając do masek: do miseczki wrzuciłam 2 łyżki  Kallosa i łyżkę Alterry. Następnie dodałam pół łyżeczki oleju kokosowego oraz łyżkę mąki ziemniaczanej. Całość starannie wymieszałam, powstała gęsta konsystencja, którą  następnie nałożyłam na mokre włosy na około 2 godziny. Włosy dokładnie umyłam szamponem Babydream. W końcówki wtarłam odrobinę olejku kokosowego i balsam do opalania z Kolastyny, ponieważ powoli kończy się jego data przydatności do użycia, a poza tym skład ma nawet okej :) Włosy nieco zakręciły się po wyschnięciu. Nie mówiąc o tym jakie śliczne fale miałam, gdy wyszłam później na dwór i padał śnieg :) Mąka ziemniaczana zazwyczaj działała na mnie wygładzająco, a tu takie zaskoczenie! Ale pozytywne, oczywiście :) Niestety nie mam zdjęć z wczoraj, jedynie z dzisiaj...


Widać powywijane końce, które wczoraj były ładnymi falami

I jak Wam się podoba efekt? Bo mi bardzo :) Włosy są mięciutkie i ładnie się układają :) A Wy co zafundowałyście dzisiaj swoim włosom?

tyśka
SZABLON BY: PANNA VEJJS.